W niedzielę w stolicy Czech biało-czerwone triumfowały przed Brytyjkami, Francuzkami, Hiszpankami i ekipą gospodarzy. Indywidualnie Izabela Mikołajczyk (Warszawianka) miała drugi wynik, Weronika Grzelak (LKS Górnik Wałbrzych) - czwarty, a Patrycja Skórzewska (WLKS Wrocław) - ósmy.

 

Szkoleniowiec nie krył satysfakcji tymi osiągnięciami. "Wygraną w Pradze traktuję jako duży sukces, a warto dodać, że Grzelak wygrała skok w dal wynikiem 6,22 m, najlepszym w tym roku w kraju, a Mikołajczyk okazała się najlepsza w skoku wzwyż rezultatem 1,80" – uzasadnił.

 

Obie te zawodniczki oraz Skórzewska poprawiły swoje rekordy życiowe w pięcioboju. Czemu należy przypisać ten sukces?

 

"Wykonaliśmy sporo pracy. Trening został zintensyfikowany, bo wiem, jak trenują obecnie najlepsze w Europie i na świecie" – wyjaśnił Banaszek.

 

Dodał, że bardzo by sobie życzył, aby i pozostałe elementy przygotowań, np. odnowa biologiczna i opieka lekarska, spełniały najwyższe standardy, bo dobre wyniki w wieloboju zależą od zgrania wielu czynników.

 

Banaszek w tym roku został trenerem kadry seniorek i zawodniczek młodzieżowych (do lat 23). Wcześniej, przez osiem lat, szkolił najlepsze juniorki. W macierzystym Górniku Wałbrzych także zajmuje się m.in. wielobojami.

 

Najbliższe tygodnie będą obfitowały w treningi i sprawdziany. Najpierw odbędą się mistrzostwa Polski juniorek, a potem seniorek, obie imprezy w Toruniu.

 

"Będziemy kontynuować urozmaicone i równie intensywne, co wcześniej w Spale, przygotowania na zgrupowaniach w Zakopanem pod koniec lutego oraz w połowie marca, a na kwiecień przewidziany jest obóz klimatyczny w Hiszpanii" – poinformował trener.

 

Najważniejsze dla jego podopiecznych tegoroczne zawody to młodzieżowe ME w Bydgoszczy (13-16 lipca), mistrzostwa świata seniorów w Londynie (5-13 sierpnia) i Uniwersjada w Tajpej (19-30 sierpnia).

 

"Minimum na Bydgoszcz wynosi 5400 pkt, a na Tajwan 5850. Zarówno jeśli chodzi o pierwszą, jak też drugą rywalizację, próg ten są w stanie pokonać Mikołajczyk i Grzelak. Jeśli ta pierwsza zdobędzie 6200 pkt, to pojedzie do Londynu" – zaznaczył.

 

W jego opinii Grzelak, z którą ma kontakt na co dzień w klubie, ma szansę uplasować się w MME na miejscach od 6. do 10., a może nawet wyżej, ale wiele zależeć będzie od jej dyspozycji w dniu startu oraz... szczęścia.

 

Banaszek ilustruje to wymownym przykładem z ubiegłorocznych mistrzostw świata juniorów, których gospodarzem także była Bydgoszcz. Grzelak po pierwszym dniu zajmowała piątą lokatę, ale odczuwała ból po urazie barku, którego doznała upadając na mecie biegu na 200 metrów.

 

"Jednak pech o niej nie zapomniał. Na drugi dzień w biegu na 800 m, na łuku, nadepnęła na linię, co oznaczało dyskwalifikację. Liczy, że tym razem Bydgoszcz będzie dla niej szczęśliwa i w pełni się tam zrehabilituje" – wspomniał.

 

Z Górnika wywodzi się Urszula Włodarczyk, trzykrotna olimpijka, czwarta w MŚ oraz 2. i 3. w ME w siedmioboju. "Marzę, by pójść w jej ślady" – przyznała PAP Grzelak, rekordzistka Polski juniorek (5625 pkt).

 

W Pradze była najmłodszą (20 lat) w zwycięskiej ekipie. Jej sportowy wychowawca twierdzi, iż dobre tradycje polskiego kobiecego wieloboju powinny być kontynuowane oraz że Praga może być początkiem nowej drogi.

 

"Przecież wśród juniorek Adrianna Sułek (CWZS Zawisza Bydgoszcz) była druga, a Patrycja Adamczyk (KS Polonia Pasłęk) – piąta. Może któraś z wymienionych zabłyśnie na igrzyskach w Tokio?" - podsumował Banaszek.