NBA: 50. w sezonie wygrana Golden State Warriors

Koszykówka
NBA: 50. w sezonie wygrana Golden State Warriors
fot. PAP

Koszykarze Golden State Warriors pokonali w poniedziałek na wyjeździe ekipę Philadephii 76ers 119:108 odnosząc 50. zwycięstwo w obecnym sezonie ligi NBA. Finaliści poprzednich rozgrywek już wcześniej - jako pierwsi - zapewnili sobie występ w play off.

Do czwartej z rzędu wygranej poprowadził "Wojowników" Kevin Durant, który uzyskał 27 pkt, miał osiem zbiórek i cztery asysty. Gorszy dzień miał Stehpen Curry, który choć zdobył 19 pkt, to nie trafił żadnego z 11 rzutów "za trzy". Dwukrotny MVP rozgrywek, który dotychczas w tym sezonie miał 231 udanych takich prób, ostatni raz ani razu nie trafił zza łuku 4 listopada przeciw Los Angeles Lakers.

 

"Na szczęście takie dni nie zdarzają się Stephenowi często. Poza tym mamy w zespole kilku innych graczy, którzy potrafią trafiać z dystansu" - przyznał trener gości Steve Kerr, który mimo że mecz miał dość wyrównany przebieg, to pozwolił zagrać wszystkim zawodnikom i wszyscy zdobyli punkty.

 

Warriors z bilansem 50 zwycięstw i dziewięciu porażek są obecnie najlepszą drużyną w lidze. "Szóstki", dla których 21 punktów zdobył Chorwat Dario Saric, mają w dorobku 22 wygrane i 37 przegranych, co wystarcza do 13. pozycji na Wschodzie.

 

Prowadzą w tej konferencji broniący tytułu koszykarze Cleveland Cavaliers (41-17), którzy w poniedziałek pokonali Milwaukee Bucks 102:95. Kyrie Irving zakończył spotkanie z dorobkiem 25 pkt, a 24 dodał LeBron James, który poprzedni mecz opuścił z powodu przeziębienia. "Cavs" przegrali w tym sezonie wszystkie cztery pojedynki pod jego nieobecność.

 

"On wnosi do drużyny dużo więcej niż się na pierwszy rzut oka może wydawać. To urodzony zwycięzca. Dzięki niemu każdy w zespole czuje się pewniej i gra lepiej" - ocenił szkoleniowiec mistrzów Tyronn Lue.

 

Rezerwowy Malcolm Brogdon z 20 pkt był najskuteczniejszy w ekipie "Kozłów". Gościom, który z bilansem 26-32 plasują się na 10. miejscu na Wschodzie, nie pomogła kontuzja skrzydłowego Michaela Beasleya, który już w pierwszej połowie skręcił kostkę.

 

Emocjonującą końcówkę zgotowali kibicom gracze New York Knicks i Toronto Raptors. 10 sekund przed ostatnią syreną Courtney Lee trafił za trzy punkty i gospodarze objęli prowadzenie 91:90. W odpowiedzi DeMar DeRozan, z 37 pkt najskuteczniejszy uczestnik meczu, mimo trudnej pozycji trafił z okolic linii rzutów wolnych i zapewnił swojej drużynie 36. wygraną w sezonie.

MC, PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze

Przeczytaj koniecznie