Jak to często bywa w takich meczach nie zabrakło gwiazd, bramek i radości z gry. Po stronie Liverpoolu mogliśmy od początku oglądać takie gwiazdy jak Gerrard, Steve McManaman, Robbie Fowler czy też Michael Owen. ”Królewscy” również mieli się kim pochwalić, bo już same nazwiska Carlos, Salgado, Seedorf i Morientes robiły wrażenie.

 

Już w 24. minucie Gerrard wypatrzył w polu karnym Owena i było 1:0. Goście chcieli odpowiedzieć, ale na posterunku był polski golkiper, który w kilku sytuacjach popisał się świetnymi interwencjami. W przerwie Dudek wraz z McManamanem zmienili koszulki i zagrali po stronie Realu.

 

"The Reds" nie zamierzali zwalniać tempa i po kolejnej akcji Gerrarda, do bramki trafił John Aldridge. Przy kolejnym golu były kapitan Liverpoolu nie zaliczył asysty, a dla odmiany wywalczył rzut karny. Widać było, że niedawno zakończył karierę. Jedenastkę wykorzystał Fowler.   

 

 

W końcu na swoje trafienie doczekał się również i Gerrard. Kibicom zapewne przypomniał się mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów z 2009 roku, kiedy to również na Anfield Liverpool wygrał 4:0. Wtedy gole strzelali Fernando Torres, Dossena oraz dwukrotnie… Gerrard. Tym razem jednak ”Królewscy” potrafili strzelić trzy gole i ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 4:3.

 

Liverpool – Real Madryt 4:3 (1:0)

 

Bramki: Owen 24, Aldridge 50, Fowler 66, Gerrard 78 – Congo 80, Morientes 81, De La Red 90

 

Wyjściowe składy:

 

Real: Contreras; Carlos, Sanz, Pavon, Salgado; De La Red, Savio, Seedorf, Figo; Karembeu, Morientes.

 

Liverpool: Dudek, Kvarme, Carragher, Agger, Riise, Hamann, Gerrard, McManaman, Garcia, Fowler, Owen