SL i-League StarSeries: Na'Vi w półfinale. Fnatic odpada z turnieju

E-sport
SL i-League StarSeries: Na'Vi w półfinale. Fnatic odpada z turnieju
HLTV.org

Natus Vincere trzecim półfinalistą turnieju w Kijowie. Gracze fnatic dostali od formacji ze wschodu bolesną lekcją Counter-Strike’a.

Kto by pomyślał, że po świetnym początku na Overpass Szwedzi będą aż tak bezradni w dalszym kontrowaniu zagrań Na’Vi. Mecz rozpoczął się przecież widowiskową pistoletówką, w której Robin ‘flusha’ Rönnquist za pomocą glocka zabił aż czterech oponentów. Dwie kolejne rundy również bardzo łatwo wpadły na konto Skandynawów. Wystarczyło jednak, że ekipa Ioanna ‘Edwarda’ Sukharieva zakupiła pełny ekwipunek, by konsekwentnie przejmować kontrolę nad całym serwerem. W ofensywie spółka  Olofa ‘olofmeistera’ Kajbjera zdołała zdobyć jeszcze tylko dwa dodatkowe punkty. W obronie wcale nie było lepiej. W strojach antyterrorystów pogromców Virtus.pro stać było zaledwie na jeden przebłysk. Ostatecznie padł rezultat 16:6. To była pierwsza tak jednostronna mapa w ćwierćfinałach.

 

Inferno rozpoczęło się bardzo podobnie: fnatic ponownie zgarnęło bowiem pistoletówkę i dwie rundy, podczas których przeciwnicy mieli osłabioną ekonomię. Tym jednak razem nie dali się zbić z tropu i nie przestali się rozpędzać. Choć gracze Na’Vi próbowali nawiązać kontakt z wrogami, udało im się to dokładnie tyle samo razy, co Szwedom na pierwszej mapie – wyłącznie pięć. Skandynawom wychodziło niemal wszystko, a magiczne akcje – jak dwa headshoty, które flusha trafił przez kładkę z samego USP – przypomniały nam o czasach wielkości tego zespołu.  I choć w ofensywie kadra Edwarda próbowała nadrobić straty, wychodziło jej to miernie. Tym samym fnatic zrewanżowało się za wysoką porażkę z poprzedniej planszy w bardzo dobrym stylu. Na tablicy wyników wyświetliło się 16:7.

 

O wszystkim zadecydować miał Mirage. Strzelcy fnatic po raz kolejny rozpoczęli mapę, wygrywając pierwszą rundę. Tym jednak razem nie udało im się całkowicie wykorzystać dającej im to przewagi, bowiem zgarnęli wyłącznie jeden punkt, gdy rywale mieli osłabiony budżet. Przez chwilę starcie stało się nadzwyczaj wyrównane. Ekipy szły łeb w łeb, wymieniając się fragami. Gdy jednak wybiło 4:4, Na’Vi przypomniało sobie, że zdołało całkowicie zdominować Skandynawów na pierwszej arenie. I wzięło sobie to do serca. W ofensywie Edward i jego koledzy zdołali wyjść na prowadzenie 9:6. A po zmianie stron, co było kluczowe, okazali się lepsi z samymi pistoletami w rękach. Kolejne rundy padały na konto Na’Vi, czasem z niemałymi problemami, jak wtedy, gdy Edward uratował kompanów, sprytnie rozbrajając bombę. Ale wpadały – i to często. Finalnie gracze fnatic nie zdołali nawet zbliżyć do rywali. I zostali zmuszeni do spakowania walizek.

 

Natus Vincere 2:1 fnatic

Overpass 16:6; Inferno 7:16; Mirage 16:8

 

Na’Vi dołączyło więc do ekip półfinałowych: HellRaisers i FaZe Clanu. O tym, z kim powalczy o wejście do wielkiego finału dowiemy się natomiast po wieczornym meczu Counter Logic Gaming z Astralis.

Szymon Groenke, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze