Remis z Górnikiem i koniec marzeń Śląska o grupie mistrzowskiej

Piłka nożna
Remis z Górnikiem i koniec marzeń Śląska o grupie mistrzowskiej
fot. PAP

W spotkaniu 29. kolejki Lotto Ekstraklasy piłkarze Śląska Wrocław zremisowali z Górnikiem Łęczna 2:2. Gospodarze schodzili na przerwę z dwiema bramkami zaliczki, mimo to podopieczni Franciszka Smudy zdołali odrobić straty.

Na dwie kolejki przed zakończeniem fazy zasadniczej Lotto Ekstraklasy piłkarze Śląska mieli jeszcze teoretyczne szanse na awans do czołowej ósemki. Ekipa z Wrocławia musiała wygrać z Górnikiem Łęczna i w ostatniej kolejce na wyjeździe z Zagłębiem Lubin oraz liczyć na korzystne wyniki w innych meczach.

 

Już pierwszy warunek nie został jednak spełniony: Śląsk zremisował na własnym terenie z ostatnią drużyną w tabeli. Piłkarze z Łęcznej wywieźli punkt ze stolicy Dolnego Śląska i zdołali zmniejszyć straty do rywali w walce o ligowy byt.

 

Pierwsza połowa przebiegała zgodnie z intencjami wrocławian. W 16. minucie gospodarze zdołali udokumentować swą przewagę golem. Sito Riera sprytnie odegrał piłkę do Kamila Bilińskiego, który wbiegł w pole karne i strzałem z kilkunastu metrów otworzył wynik.

 

W kolejnych minutach obie drużyny miały szanse na zmianę wyniku, szczęście i skuteczność w polu karnym rywali były jednak po stronie gospodarzy. W 42. minucie było już 2:0. Akcję rozpoczął Łukasz Madej, który podał do Bilińskiego, a ten sprytnie, z pierwszej piłki zagrał do wbiegającego w pole karne  Roberta Picha. Słowak uderzył mocno i precyzyjnie, i po chwili Sergiusz Prusak wyciągał piłkę z siatki.

 

Po przerwie wrocławianie mogli jeszcze podwyższyć prowadzenie. W 49. minucie Madej przymierzył z dystansu, ale piłka po jego strzale minimalnie minęła bramkę rywali. Pięć minut później Prusak zdołał uprzedzić Picha i zapobiegł stracie gola...

 

Tak się złożyło, że w okresie przewagi gospodarzy, kontaktową bramkę zdobyli goście. Piłkę sprzed linii końcowej wrzucił Grzegorz Bonin, a rezerwowy Szymon Drewniak strzałem głową z okolicy piątego metra wpakował ją do siatki. W 81. minucie podopieczni trenera Smudy zdołali wyrównać. Bramka została zdobyta w kuriozalnych okolicznościach: Javi Hernandez próbował dośrodkować z prawej strony, a piłka po jego zagraniu zupełnie zaskoczyła bramkarza oraz obrońców Śląska i wpadła do siatki. Gospodarze ruszyli do ataku, ale nie zdołali już zmienić wyniku.

 

 

Śląsk Wrocław – Górnik Łęczna 2:2 (2:0)

 

Bramki: 1:0 Kamil Biliński (16), 2:0 Robert Pich (42), 2:1 Szymon Drewniak (57-głową), 2:2 Javier Hernandez (81).

 

Śląsk: Mariusz Pawełek - Kamil Dankowski, Piotr Celeban, Adam Kokoszka, Mateusz Lewandowski – Łukasz Madej (81. Mario Engels), Aleksandar Kovacevic, Ostoja Stjepanovic (88. Augusto), Sito Riera, Robert Pich - Kamil Biliński (63. Łukasz Zwoliński).

Górnik: Sergiusz Prusak - Gabriel Matei, Przemysław Pitry, Aleksander Komor, Dariusz Jarecki - Grzegorz Bonin, Paweł Sasin (69. Vojo Ubiparip), Łukasz Tymiński (46. Szymon Drewniak), Grzegorz Piesio (61. Piotr Grzelczak), Javier Hernandez – Bartosz Śpiączka.

 

Żółta kartka – Śląsk Wrocław: Sito Riera, Kamil Dankowski; Górnik Łęczna: Łukasz Tymiński, Javier Hernandez.

 

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów: 7675.

RM, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze