Na dwie kolejki przed zakończeniem fazy zasadniczej Lotto Ekstraklasy piłkarze Śląska mieli jeszcze teoretyczne szanse na awans do czołowej ósemki. Ekipa z Wrocławia musiała wygrać z Górnikiem Łęczna i w ostatniej kolejce na wyjeździe z Zagłębiem Lubin oraz liczyć na korzystne wyniki w innych meczach.

 

Już pierwszy warunek nie został jednak spełniony: Śląsk zremisował na własnym terenie z ostatnią drużyną w tabeli. Piłkarze z Łęcznej wywieźli punkt ze stolicy Dolnego Śląska i zdołali zmniejszyć straty do rywali w walce o ligowy byt.

 

Pierwsza połowa przebiegała zgodnie z intencjami wrocławian. W 16. minucie gospodarze zdołali udokumentować swą przewagę golem. Sito Riera sprytnie odegrał piłkę do Kamila Bilińskiego, który wbiegł w pole karne i strzałem z kilkunastu metrów otworzył wynik.

 

W kolejnych minutach obie drużyny miały szanse na zmianę wyniku, szczęście i skuteczność w polu karnym rywali były jednak po stronie gospodarzy. W 42. minucie było już 2:0. Akcję rozpoczął Łukasz Madej, który podał do Bilińskiego, a ten sprytnie, z pierwszej piłki zagrał do wbiegającego w pole karne  Roberta Picha. Słowak uderzył mocno i precyzyjnie, i po chwili Sergiusz Prusak wyciągał piłkę z siatki.

 

Po przerwie wrocławianie mogli jeszcze podwyższyć prowadzenie. W 49. minucie Madej przymierzył z dystansu, ale piłka po jego strzale minimalnie minęła bramkę rywali. Pięć minut później Prusak zdołał uprzedzić Picha i zapobiegł stracie gola...

 

Tak się złożyło, że w okresie przewagi gospodarzy, kontaktową bramkę zdobyli goście. Piłkę sprzed linii końcowej wrzucił Grzegorz Bonin, a rezerwowy Szymon Drewniak strzałem głową z okolicy piątego metra wpakował ją do siatki. W 81. minucie podopieczni trenera Smudy zdołali wyrównać. Bramka została zdobyta w kuriozalnych okolicznościach: Javi Hernandez próbował dośrodkować z prawej strony, a piłka po jego zagraniu zupełnie zaskoczyła bramkarza oraz obrońców Śląska i wpadła do siatki. Gospodarze ruszyli do ataku, ale nie zdołali już zmienić wyniku.

 

 

Śląsk Wrocław – Górnik Łęczna 2:2 (2:0)

 

Bramki: 1:0 Kamil Biliński (16), 2:0 Robert Pich (42), 2:1 Szymon Drewniak (57-głową), 2:2 Javier Hernandez (81).

 

Śląsk: Mariusz Pawełek - Kamil Dankowski, Piotr Celeban, Adam Kokoszka, Mateusz Lewandowski – Łukasz Madej (81. Mario Engels), Aleksandar Kovacevic, Ostoja Stjepanovic (88. Augusto), Sito Riera, Robert Pich - Kamil Biliński (63. Łukasz Zwoliński).

Górnik: Sergiusz Prusak - Gabriel Matei, Przemysław Pitry, Aleksander Komor, Dariusz Jarecki - Grzegorz Bonin, Paweł Sasin (69. Vojo Ubiparip), Łukasz Tymiński (46. Szymon Drewniak), Grzegorz Piesio (61. Piotr Grzelczak), Javier Hernandez – Bartosz Śpiączka.

 

Żółta kartka – Śląsk Wrocław: Sito Riera, Kamil Dankowski; Górnik Łęczna: Łukasz Tymiński, Javier Hernandez.

 

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów: 7675.