Cała sytuacja zaczęła się od postu Lipskiego, w którym oznajmił, że sobotni mecz z Pogonią Szczecin (1:2) obejrzy z trybun, jednak jego kontuzja nie należy do groźnych.

 


Mniej więcej w tym samym czasie rzecznik "Niebieskich" napisał na twitterze, że pomocnik naderwał nieistniejący w rzeczywistości mięsień kolanowy... Reakcja na pomyłkę nastąpiła zaledwie trzy minuty po niefortunnym wpisie i to ze strony samego zawodnika!

 


Ostatecznie rzecznik poprawił się, że "konkretnie" chodzi o mięsień podkolanowy. Ten położony jest po tylnej stronie kolana i odpowiada za rozpoczęcie zgięcia stawu kolanowego poprzez jego odblokowanie.