Inne

Sadokist oskarża Virtus.pro o sprzedawanie...

Thorin podczas tworzenia najnowszej odsłony rankingu brał pod uwagę kilka czynników. Przede wszystkim skupił się wyłącznie na turniejach lanowych, które odbyły się na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy. Rezultaty odniesione na początku wspomnianego okresu otrzymały nieco mniejszą wagę niż najświeższe osiągnięcia. Dodatkowo analityk wziął pod uwagę stabilność, aktualną formę oraz klasę przeciwników, z którymi mierzyły się poszczególne zespoły. Od ostatniego zestawienia autorstwa Thorina odbyły się turnieje SL i-League StarSeries oraz Copenhagen Games. Ranking czołowych dziesięciu drużyn CS:GO na 21. kwietnia prezentuje się następująco:

 

  1. Astralis [-]

  2. Virtus.pro [-]

  3. FaZe Clan [+2]

  4. SK Gaming [-1]

  5. Na'Vi [+1]

  6. North [-2]

  7. Immortals [-]

  8. HellRaisers [NOWY]

  9. Gambit [-]

  10. fnatic [NOWY]

 

Na szczycie rankingu obyło się bez zmian. Pierwsze miejsce Astralis nie powinno nikogo dziwić, gdyż ta ekipa utrzymuje stabilną formę od początku bieżącego roku. Przegrana z FaZe w finale w Kijowie to wciąż za mało, aby zdetronizować Duńczyków.

 

Sporym zaskoczeniem jest drugie miejsce Virtus.pro zważywszy na fakt że autor rankingu szczególną uwagę przykładał do najświeższych występów. Podczas ostatnich turniejów Polacy ponieśli sromotną klęskę, a pomimo tego nadal uchodzą za niemal najlepszą drużynę świata.

 

Reprezentanci FaZe awansowali na trzecie miejsce i możemy być pewni, że nie spoczną na laurach. Międzynarodowa ekipa przebojem wdarła się do światowej czołówki i zdaje się być dopiero na początku swojej drogi. NiKo i spółka grają wspólnie dopiero od miesiąca, więc eksplozja ich formy prawdopodobnie jest jeszcze przed nami.

 

SK Gaming po raz pierwszy od dłuższego czasu wypadło poza czołową trójkę. Czwarte miejsce zdecydowanie nie jest powodem do wstydu, a mówienie o załamaniu byłoby sporym nadużyciem. Niezależnie od tego Brazylijczycy mają ogromne ambicje i liczy się dla nich tylko bycie numerem jeden.

 

W dalszej części rankingu znalazły się drużyny, które od dłuższego czasu zagrzewają miejsce w okolicach ścisłej czołówki, lecz nie były w stanie zapisać na swoim koncie znaczących sukcesów. Wyjątkiem od tej reguły są reprezentanci HellRaisers oraz fnatic, którzy zadebiutowali w rankingu.

 

ANGE1 i spółka udowodnili, że ciężka praca i determinacja prędzej czy później przynoszą zamierzone rezultaty. Zajęcie miejsc 3-4 podczas SL i-League StarSeries stanowi solidną zaliczkę przed kolejnymi występami. Miejmy nadzieję, że nie był to wyłącznie jednorazowy przebłysk.

 

Reprezentanci fnatic wracają do czołówki po dłuższej nieobecności. Dwa miesiące temu Szwedzi doszli do słusznego wniosku zakładającego, że zwycięskiego składu się nie zmienia. Z turnieju na turniej sprawują się coraz lepiej i stopniowo odzyskują dawny blask. Być może ich wielki powrót przypadnie dopiero na PGL Major Kraków.