Sobotni mecz o utrzymanie w najwyższej polskiej klasie rozgrywkowej rozpoczął się po myśli chorzowian, którzy wynik meczu otworzyli już w 4. minucie gry. Zaledwie 19 minut później gospodarze doprowadzili do wyrównania, jednak zrobili to w sposób nieprzepisowy. Siemaszko wbił bowiem piłkę do bramki wyprostowaną ręką, a arbiter Musiał nie dopatrzył się błędu i uznał gola. Już w przerwie przeprosił piłkarzy, ale powiedział, że: "Czasu nie cofnie".

Kontrowersyjna była również cieszynka "polskiego Maradony", który po wpakowaniu piłki przedramieniem do bramki Libora Hrdlicki pocałował swoją dłoń! Później tłumaczył się, że miał tam przywiązany medalik z Matką Boską...

Działacze "Niebieskich", zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, wysłali do Komisji Ligi pismo, w którym postulują o powtórne rozegranie meczu.

"Ruch Chorzów wnosi w piśmie o anulowanie wyniku spotkania i nakazanie rozegrania meczu jeszcze raz, w najbliższym możliwym terminie. Pismo zostało skierowane do Komisji Ligi Ekstraklasy SA za pośrednictwem Departamentu Logistyki Rozgrywek. Kopię pisma otrzymał klub Arka Gdynia" - czytamy na oficjalnej stronie klubu.

Remis w meczu z podopiecznymi Leszka Ojrzyńskiego przekreślił szanse czternastokrotnych mistrzów Polski na utrzymanie w najwyższej polskiej klasie rozgrywkowej.