Były selekcjoner: Obyśmy dojrzeli do tego, że polski trener jest tak samo dobry jak zagraniczny

Siatkówka
Były selekcjoner: Obyśmy dojrzeli do tego, że polski trener jest tak samo dobry jak zagraniczny
fot. PAP

- Tutaj trzeba na to patrzeć spokojnie, bo jeżeli ktoś będzie próbował to nakręcać, że teraz i zaraz musimy coś wygrać – to może być fajne dla kibica, ale dla fachowców i samych zawodników niekoniecznie – mówi Stanisław Gościniak w rozmowie z Polsatsport.pl. Były legendarny siatkarz, mistrz świata oraz były selekcjoner reprezentacji wypowiada się na temat obecnej kadry, a także porusza wątek zagranicznych trenerów pracujących w naszym kraju.

Krystian Natoński: Śledził Pan pierwsze dwa turnieje w Lidze Światowej w wykonaniu Polaków?

 

Stanisław Gościniak: Chociażby ten pierwszy turniej i porażka z Iranem była troszeczkę zastanawiająca, przynajmniej dla mnie. Jeśli chodzi o składy, to wiem, że praktycznie wszystkie zespoły, które widziałem w tej chwili zmieniają składy, odmładzają, próbują czegoś nowego. Można powiedzieć, że to jest próba generalna dla wszystkich europejskich drużyn przed mistrzostwami Europy. Takie reprezentacje jak Brazylia, Stany Zjednoczone podchodzą do Ligi Światowej trochę inaczej. Ich cykl na pewno różni się od tych drużyn, które będą występować w mistrzostwach Europy.

 

Udanie rozpoczęliśmy zmagania, ale później było już gorzej. Jakby Pan wyjaśnił przyczyny porażek, które nam się przytrafiły?

 

Zastanawiałem się nad tym, bo mówiło się o ciężkich treningach. Ja nigdy jako zawodnik czy jako trener nie używałem słowa ciężki trening, bo jeżeli ktoś tak mówi, to kojarzy mi się to z kimś kto po prostu nie daje z siebie wszystkiego. Nie jest to dla mnie wytłumaczenie. Ja pamiętam jak były głosy przed rozpoczęciem Ligi Światowej, że traktujemy to poważnie. My kiedyś też mieliśmy reprezentację, która wygrywała wszystko. Podobnie Brazylia, która potrafiła grać non stop jedną szóstką. Być może zmienił się teraz system szkolenia w reprezentacjach (śmiech)?

 

Dobrze, że udało się wygrać ten ostatni mecz z Kanadą, także ze względu na poprawę nastrojów.

 

Jeśli chodzi o ten ostatni turniej, który odbył się w Bułgarii, to ja rozmawiałem z moimi kolegami trenerami i obstawialiśmy chociaż jedno zwycięstwo i tak się stało z Kanadą. Zobaczymy w tej chwili jak będzie wyglądał turniej w Katowicach i Łodzi. Oby ten dzień przerwy i przejazd nie był z kolei wytłumaczeniem, że nie graliśmy w jednym miejscu (śmiech). Oczywiście żartuję sobie.

 

Pierwszy mecz w Katowicach zagramy z Rosją.

 

Czytam sobie o składzie Rosji, z którą będziemy grali pierwszy mecz. Jest bardzo zmieniony. Jest to nieistotne, bo my też mamy paru młodych zawodników, dla których już gra w Lidze Światowej jest wyjątkowym doświadczeniem, bo tego chłopakom na pewno w tym momencie brakuje – doświadczenia, obycia w takich zawodach, turniejach.

 

Turniej w Polsce rozstrzygnie, czy uda nam się awansować do Final Six. Zdaniem trenera mamy duże szanse?

 

Dziennikarze w telewizji mówią, że trzeba wygrać trzy mecze, żeby zakwalifikować się do finału, a przy korzystnych wynikach innych meczów wystarczą dwa zwycięstwa. Lepiej tego nie komentować, nie kalkulować, bo zawodnicy muszą sobie zdawać sprawę, że albo wygra się trzy mecze i ma się awans, a jak nie – to wówczas nie gramy w finale. To jest teraz najważniejszy turniej i oby zawodnicy byli bez kontuzji, bez przetrenowania, bo o tym się mówiło już w komentarzach, że były ciężkie treningi przed turniejem w Bułgarii (śmiech). Ja życzę chłopakom, żeby wygrali te mecze i awansowali do finału, bo to będzie miłe i dobre doświadczenie dla nowobudowanego zespołu, a przede wszystkim dla samego trenera.

 

Podoba się panu, że Ferdinando De Giorgi chce tak bardzo odmłodzić kadrę, a może jest po prostu do tego zmuszony obecną sytuacją w polskiej siatkówce?

 

To nie jest dla mnie jako trenera trudne pytanie. Zawsze mówię ludziom, którzy pytają mnie: A po co? A na co? - A może jeszcze wrócić do nazwisk, które były na mistrzostwach świata?  Mam tu na myśli tych czterech zawodników, którzy sami zrezygnowali z grania. To byli szóstkowi zawodnicy, którzy zrezygnowali z kadry. Dla mnie zawsze najważniejszą pozycją na boisku jest rozgrywający. Pawła  Zagumnego nie ma i są inni siatkarze, którzy jeszcze się uczą tej pozycji, bo takie jest moje zdanie, że są wystawiający albo rozgrywający. Siłą rzeczy musi nastąpić zmiana jeśli chodzi o skład zespołu. Mamy obecnie w drużynie cztery nazwiska, które jeszcze cztery lata temu były w juniorach. Mam tu na myśli m.in. Śliwkę, Muzaja. W tej chwili widocznie nie ma takich nazwisk, które mogłyby ich zastąpić. Do kolejnych igrzysk olimpijskich pozostało jeszcze sporo czasu, więc warto tę zmianę zrobić i popróbować następców. Sport ma swoje prawa i nie ma sensu „ciągnąć” zawodnika, który jest już nasycony, bo w reprezentacji trzeba pracować z chęcią – nie ciężko, tylko z chęcią. Czasami czytam w prasie sportowej, że np. w piłce nożnej zawodnicy oszczędzają się w kadrze, bo oni mają duże pieniądze w klubach. Coś mi się tu nie zgadza, bo ja bym zagrał w reprezentacji za darmo, tak jak kiedyś żeśmy grali. Gra się dla chwały, dla satysfakcji, a nie dla pieniędzy. Może jestem starej daty, ale takie jest moje zdanie (śmiech). Zmiana, która następuje w każdej reprezentacji, obowiązuje również i u nas. Tutaj trzeba na to patrzeć spokojnie, bo jeżeli ktoś będzie próbował to nakręcać, że teraz i zaraz musimy coś wygrać – to może być fajne dla kibica, ale dla fachowców i samych zawodników niekoniecznie.

 

Ferdinando De Giorgi to kolejny obcokrajowiec w roli trenera kadry. Wiem, że trener Stanisław Gościniak jest przede wszystkim zwolennikiem polskich trenerów, toteż jak pan zapatruje się na tę kandydaturę?

 

Jak ja patrzę na nasz polski sport, np. koszykówkę i siatkówkę i modę na trenerów – to ja to nazywam kompleksem Polaczków. Ja też byłem trenerem kadry na mistrzostwach świata w Paryżu, igrzyskach w Atenach. Niestety mentalność Polaków jest taka, że ktoś kto jest obcokrajowcem, mówi niepolskim językiem, to przynajmniej przez pierwszy rok panuje wokół niego euforia. Kiedy pierwszy trener zagraniczny objął kadrę, Raul Lozano – to było fantastycznie i osiągnęliśmy świetny wynik, ale już w drugim roku była beznadzieja. I tak było rokrocznie, jeżeli spojrzymy w historię. Pierwszy sezon bardzo ładnie, dobry wynik, a w drugim sezonie nasi zawodnicy grali troszeczkę inaczej, z innym podejściem, bo na początku trzeba się pokazać, żeby móc załapać się do kadry. Natomiast później jest już gorzej. To samo zresztą było u kobiet. To jest gdzieś nasza taka polska mentalność.

 

Faktycznie coś w tym jest…

 

Bierzemy obcokrajowca, pierwszy sezon jest fajny. Weźmy przykład Antigi, gdzie w pierwszym roku był wynik, a w drugim roku wyniku już nie było. Lubię oglądać koszykówkę i tam też jest wielu obcokrajowców. To samo jest w siatkówce. Liczy się przede wszystkim reprezentacja. Jeżeli polskie kluby ściągają mało wartościowych zawodników zagranicznych, to potem to się przekłada na kadrę. W przypadku dobrej klasy obcokrajowca, młodzi polscy zawodnicy mogą się od niego uczyć. Ja jestem jednak zdania, że chwała jest wtedy, kiedy to Polska zdobywa medale, a nie tzw. siatkarz, który otrzymuje obywatelstwo polskie robione wciągu miesiąca. To nie oto w tym chodzi. Ja jestem Polakiem i trzymam kciuki za rozwój polskich zawodników. Obyśmy dojrzeli do tego, że polski trener jest tak samo dobry wiedzą jak zagraniczny. Mam swoje lata i lubię też popytać lub spojrzeć na literaturę fachową, czy pewne rzeczy zmieniają się w treningu i uważam, że polscy trenerzy z pewnością też mogą prowadzić zespoły klubowe, a później reprezentację.

 

Na koniec polski akcent, czyli Piotrek Gruszka. To chyba sprawia panu olbrzymią satysfakcję, że jeden z pańskich podopiecznych idzie w pana ślady?

 

Ja cieszę się, że Piotrek Gruszka jest asystentem, ponieważ w jakiejś części jest moim wychowankiem, grał w AZS-ie Częstochowa. Jestem zadowolony ze wszystkich zawodników, których trenowałem, rozwijali się i trafiali do kadry. Ostatnimi czasy byli to Bieniek, Bednorz. Cieszę się, że mamy polskich zawodników, grających w polskich drużynach, a w reprezentacji będą walczyć o najwyższe trofea w Europie i na świecie.

Krystian Natoński, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze