Kozub: Cieszymy się, że dotrzymaliśmy słowa

Siatkówka

To był znakomity turniej mistrzostw świata do lat 21 w wykonaniu reprezentacji Polski, która sięgnęła po złoty medal. Biało-Czerwoni nie przegrali żadnego meczu i potwierdzili swoją dominację. Najlepszym rozgrywającym turnieju został wybrany Łukasz Kozub, który w rozmowie z Polsatem Sport cieszy się, że udało się zrealizować cel jakim był triumf w tych zmaganiach.

Krystian Natoński: Ochłonęliście już po niedzielnym finale?

 

Łukasz Kozub: Cały czas wspominamy, oglądamy zdjęcia z tego turnieju. Na pewno szybko o nim nie zapomnimy.

 

Spodziewaliście się, że ten finał z Kuba potoczy się tak szybko?

 

Może nie spodziewaliśmy się, że będzie tak szybki, ale wiedzieliśmy, że musimy ich po prostu przełamać, bo w półfinale z Rosją bardzo dobrze atakowali, a my w pierwszym secie trochę przygaśliśmy ich naszym blokiem i zagrywką. Później już poszło i nie potrafili się podnieść, a my nakręcaliśmy się każdą akcją.

 

Niezmiernie ważna był regeneracja po półfinale z Brazylią, a przed finałem z Kubą.

 

Myślę, że ten niedzielny dzień do meczu każdy przespał w całości, bo trzeba było odpocząć. Po takich meczach jak w półfinale z Brazylią, gdzie towarzyszą bardzo duże emocje, to ciężko było zasnąć i ta regeneracja mogła nie być taka jak powinna być, gdybyśmy nie przespali tego dnia.

 

Ciężko jest zasnąć po takim spotkaniu jak z Brazylijczykami?

 

Bardzo ciężko. Ja osobiście zasnąłem jak już było jasno, po czwartej nad ranem.

 

Ten półfinał zapamiętacie chyba najbardziej ze wszystkich spotkań tego turnieju.

 

Myślę, że może tak być, chociaż wiadomo, że każdy mecz ma swoją historię, ale ten półfinał to był niesamowity bój i nasze zwycięstwo to na pewno będzie jeden z tych najfajniejszych momentów.

 

A jaki był to dla ciebie turniej pod względem indywidualnym?

 

Myślę, że bardzo udany. Nie ma co patrzeć indywidualnie. Najważniejsze, że my wygraliśmy, a każdy dołożył do tego sukcesu swoje trzy grosze.

 

Jesteś jednak zadowolony z siebie w stu procentach?

 

Ciężko mi powiedzieć. Na pewno parę piłek można było lepiej wystawić, ale generalnie źle nie było.

 

Wyróżnienie dla najlepszego rozgrywającego musi jednak cieszyć.

 

Zawsze cieszy takie wyróżnienie, ale tak jak wcześniej powiedziałem – to nie jest najważniejsze, bo liczy się to złoto, a później te dodatki są fajne, ale to są sprawy takie poboczne.

 

Kibicom podobała się wasza deklaracja, że jedziecie po złoto i nic innego was nie interesuje.

 

Po raz kolejny dotrzymaliśmy słowa, także bardzo się cieszymy.

 

Jesteście dominatorami, bo w juniorach wygraliście wszystko, żadnej porażki.

 

Bardzo fajne określenie. Faktycznie nie przegraliśmy żadnego meczu. Myślę, że to do nas pasuje akurat.

 

Teraz czas na siatkówkę seniorską. Nie żal, że już nie spotkacie się ponownie w juniorach?

 

Na pewno szkoda, ale takie jest życie, że coś się kończy, a coś się zaczyna. Trzeba po prostu iść dalej i ciężko pracować. Może spotkamy się razem już w seniorach, mam taką nadzieję.

 

Presja po mistrzostwie świata na pewno będzie spora. Musicie sobie z tym poradzić.

 

Tak, ale my ten rok w PlusLidze mamy już za sobą, więc myślę, że będziemy skupiać się na sprawach wyłącznie związanych z grą, a nie na jakichś tam przejściach mentalnych z juniora na seniora. Ten sezon na pewno będzie dla nas bardzo ważny, bo wszyscy będą na nas patrzeć troszeczkę inaczej. Będą więcej wymagać, więc trzeba brać się do pracy.

 

Wiesz już kiedy wracasz do treningów w klubie?

 

Chyba za miesiąc. Na razie nie znam dokładnej daty, kiedy klub rozpoczyna oficjalne przygotowania, ale myślę, że z początkiem sierpnia.

 

Świętowaliście już złoto?

 

Nie wiem (śmiech).

 

Śmiało możesz powiedzieć.

 

No trochę na pewno pośpiewaliśmy w autobusie (śmiech). Podróż była długa i było trochę czasu.

 

Trzeba jeszcze wspomnieć o kibicach, bowiem jako jedyna reprezentacja mieliście takie wsparcie z trybun.

 

Dziękujemy bardzo naszym kibicom. Przez większą część turnieju to byli nasi rodzice, a później dotarła reszta. Jesteśmy bardzo wdzięczni tym kibicom, którzy nie byli z nami związani, a tylko z naszym krajem, że zdołali przyjechać.

 

Dołączyliście do waszych starszych kolegów, którzy w 1997 oraz 2003 roku również sięgali po złoto. Im udało się zrobić wielkie kariery.

 

Mam nadzieję, że też zrobimy takie kariery, ale do tego jeszcze długa droga.

 

Paweł Zagumny to taki twój idol?

 

No na pewno zaczynałem swoją grę w siatkówkę, oglądając jego sukcesy. To jest gracz, którego podpatrywałem. Nie będę się porównywał do niego, ale mogę powiedzieć, że był to mój idol, wzór. Trzeba ciężko pracować, bo samo nic nie przyjdzie. 

Krystian Natoński, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze