Z tej okazji warto przypomnieć najważniejsze momenty w sportowej karierze Bolta. Jako że mówimy o jednym z najlepszych sportowców w dziejach ludzkości, podniosłych chwil było bardzo wiele.

 

  • 2002 rok, Kingston – złoty medal mistrzostw świata juniorów.

Bolt wygrywa swoje pierwsze wielkie zawody i zdobywa złoto w biegu na 200 m w stolicy Jamajki. Ma wtedy 16 lat. Nie byłoby w jego zwycięstwie nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że drugi na mecie Brendan Christian i trzeci Wes Felix… mają po 19 lat. Bolt uzyskuje czas 20,61 i pokonuje rywali kolejno o 0,13 i 0,21 sekundy.

 

  •  2003 rok, Sherbrooke – złoty medal mistrzostw świata juniorów młodszych.

Tak, to nie błąd. Bolt najpierw wygrał światowy czempionat wśród juniorów, by rok później okazać się najszybszy wśród juniorów młodszych. Czasem 20,40 pobił rekord imprezy, a drugiego na mecie Michaela Granta wyprzedził aż o 0,64 sekundy (21,04). Trzeci Jamahl Alert został w tyle za Boltem niemalże o sekundę (21,35).

 

  • 2004 rok, Hamiliton – złamana bariera 20 sekund na 200 m.

Co ważne podkreślenia – Bolt nie ma wtedy 18 lat, a wynikiem 19,93 jest już drugim seniorem na światowych listach. Na igrzyska olimpijskie do Aten pojechał jako kandydat do medalu, ale… odpadł w eliminacjach.

 

 

  • 2008 rok, Pekin – złoty medal igrzysk olimpijskich.

Pierwsze seniorskie złoto i spektakularne pobicie rekordu świata. Wbiegając na metę Bolt miał uniesione ręce do góry i wyraźnie zwolnił. Mimo tego jego czas, czyli 9,69, wydawał się rekordem nie do pobicia. Wiele osób zastanawiało się, jaki czas „wykręciłby” Jamajczyk, gdyby walczył o jak najlepszy wynik do ostatnich metrów.

 

  • 2009 rok, Berlin – dwa złote medale MŚ i dwa rekordy świata.

Berlin był dla Bolta wyjątkowo szczęśliwy, gdyż to właśnie w stolicy Niemiec Jamajczyk pobił dwa do dziś obowiązujące rekordy świata na 100 i 200 m. 9,58 i 19,19 nie zostały już później pobite nawet przez samego Bolta. Jak to powiedział Włodzimierz Szaranowicz po krótszym z biegów: „To rekord XXII wieku”.

 

 

  • 2011 rok, Daegu - dyskwalifikacja.

Bolt poleciał do Korei Południowej jako murowany faworyt do zwycięstwa na obu dystansach. Na 200 m Jamajczyk pewnie wygrał (19,40), ale na „setkę” popełnił falstart i nie obronił mistrzowskiego tytułu. W zamian za to musiał cieszyć się z triumfu swojego reprezentacyjnego kolegi, Yohana Blake’a.

 

 

  • 2015 rok, Nassau – jamajska sztafeta druga podczas mityngu IAAF.

Na Bahamach po raz pierwszy od mistrzostw świata w Osace Bolt nie wbiegł na metę pierwszy podczas dużej imprezy. Co prawda mowa o biegu sztafetowym, w którym wynik jest uzależniony od czterech zawodników, ale to była swego rodzaju niespodzianka. Zwyciężyli Amerykanie bijąc przy okazji rekord imprezy należący właśnie do Jamajczyków.

 

  • 2016 rok, Rio de Janeiro – Bolt żegna się z olimpijską bieżnią trzema złotymi medalami.

Mistrz z olimpijską bieżnią pożegnał się w możliwie najlepszy sposób. Mimo że nie był już tak szybki jak przed laty (100 m – 9,81, 200 m – 19,78) to i tak nie miał sobie równych. Jamajska sztafeta również w Brazylii wygrała.

 

  • 2017 rok, Londyn – Bolt przegrywa z Gatlinem i Colemanem w finale biegu na 100 m.

Tego nikt się nie spodziewał. Bolt za późno wyszedł ze startu i nie odrobił już straty do dwóch Amerykanów. Dopiero trzecie miejsce Jamajczyka było największą sensacją lekkoatletycznych mistrzostw świata.

 

 

 

  • 2017, Londyn – Bolt doznaje kontuzji i nie dobiega do mety podczas sztafety.

O ile trzecie miejsce było sensacją, to kontuzja w finale sztafety 4 x 100 m już wielkim pechem jamajskiego sprintera. Bolt otrzymał pałeczkę na ostatniej zmianie i po przebiegnięciu kilkudziesięciu metrów złapał się za mięsień dwugłowy. Bolt naderwał mięsień i nie był w stanie ukończyć biegu. Ze światowymi bieżniami Jamajczyk pożegnał się w możliwie najgorszy sposób.