Równo 60 lat temu Cieślik pokonał ZSRR

Piłka nożna
Równo 60 lat temu Cieślik pokonał ZSRR
fot. PAP

W piątek mija 60. rocznica pierwszego w historii triumfu Polski nad ZSRR. Zwycięstwo "Biało-Czerwonym" dał wtedy 30-letni Gerard Cieślik, zawodnik, który miał w tym meczu nie zagrać i z którym w kontekście reprezentacji nikt już większych nadziei nie wiązał. Ostatecznie to jednak on swoimi dwoma golami przesądził o zwycięstwie nad znienawidzonym rywalem.

ZSRR był nad Wisłą rywalem znienawidzonym - zarówno z powodów politycznych, jak i ze względów sportowych. Gdy po wojnie zaczęto Polakom wpajać ideały stalinizmu, jedną z dziedzin życia w której Sowieci byli nieomylni, stał się sport. Radzieckie drużyny przyjeżdżały nad Wisłę "uczyć" Polaków gry w piłkę, bo radzieckie piłkarstwo - jak głosiła propaganda - przodowało na świecie. By to potwierdzić drużyny z ZSRR zabierały ze sobą radzieckich sędziów, którzy pilnowali wyniku. Trybuny huczały od gwizdów, na boisko leciały butelki po wódce. Kibice byli jednak bezsilni wobec przekrętów i propagandy. Po politycznej odwilży w październiku 1956 roku Polacy liczyli na powrót do normalności. Również w sporcie. Liczyli, że Wielkiego Brata można pokonać w uczciwej sportowej walce.

Tak się jednak złożyło, że Związek Radziecki w połowie lat 50. skompletował naprawdę mocną ekipę. Mecz w Chorzowie był dla tej drużyny jednym z przystanków na trasie "złoto igrzysk olimpijskich 1956 – mistrzostwo Europy 1960". Takie nazwiska jak Lew Jaszyn, Igor Nietto czy Eduard Strielcow budziły respekt. Pierwszy mecz, rozegrany w czerwcu na moskiewskich Łużnikach, zakończył się klęską Polaków 0:3, a Cieślik w nim nie zagrał. Opiekunowie drużyny narodowej zarzucali mu słabszą formę, brak ambicji i odesłali do kadry B. Zawodnik Ruchu nie wystąpił zresztą w żadnym z czterech wcześniejszych meczów kadry w 1957 roku. Aż do 20 października, na kiedy przypadł drugi bój z ZSRR.

Spotkanie elektryzowało kibiców na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Stadion Śląski mógł pomieścić wówczas 100 tysięcy widzów, ale w dniu meczu z ZSRR zapełniłby się nawet, gdyby na trybunach było 300 tysięcy miejsc! Tyle zgłoszeń na bilety otrzymali organizatorzy widowiska. Ryk stutysięcznej publiczności po raz pierwszy w historii zmroził rywali "Biało-Czerwonych". Pierwsza bramka padła jeszcze przed przerwą. Akcję zainicjował Ginter Gawlik, podał do Lucjana Brychczego, ten odegrał do Henryka Kempnego. Dośrodkowanie zakończył strzałem z kilkunastu metrów Cieślik. Lew Jaszyn nie miał żadnych szans! W piątej minucie drugiej części gry Cieślik wymienił piłkę z Brychczym, zawodnik Legii ograł na prawym skrzydle Borysa Kuzniecowa i precyzyjnie dośrodkował na dziesiąty metr. Tam już czekał bohater dnia. Strzał głową Cieślika i najlepszy bramkarz świata po raz drugi w tym meczu wyciągał piłkę z siatki. Rywali stać było jedynie na honorowe trafienie.

Końcowy gwizdek to wybuch entuzjazmu publiczności. Bohaterowie spotkania zostali zniesieni z boiska na ramionach kibiców, którzy byli świadkami największego powojennego sukcesu reprezentacji.

 


Polska mierzyła się z ZSRR/Rosją 18 razy - cztery razy wygrała, pięć razy zremisowała, dziewięć razy przegrała. Jeśli idzie o bilans bramkowy, nasi wschodni sąsiedzi prowadzą z nami 33:17.

RM, RH, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze