Ricky Hatton, legendarny angielski pięściarz, dziś promotor wierzy, że prowadzony przez niego Kazach nie jest bez szans. Co więcej uważa, że doświadczenie które jest po stronie Żakijanowa zrównoważy atut własnego ringu, na co liczą zwolennicy Irlandczyka.

 

Obaj są mistrzami świata. Do Żanata Żakijanowa (27-1, 18 KO) należy pas WBA Super w wadze koguciej, czempionem organizacji IBF w tej kategorii jest Ryan Burnett (17-0, 9 KO). Kazach mistrzowski tytuł zdobył w lutym wygrywając w Toledo (Ohio) z Rau’shee Warrenem, a Burnett w czerwcu z byłym czempionem, Lee Haskinsem. Obaj będą po raz pierwszy bronić swych pasów.

 

I chyba trzeba się zgodzić z Hattonem, że będzie to klasyczna walka 50/50, choć wydaje mi się, że więcej, czysto bokserskich atutów ma po swojej stronie starszy z tej dwójki, 33 letni Żakijanow. I jeszcze jedno, jestem przekonany, że Kazach nie przestraszy się irlandzkiej publiczności. W swojej karierze już wielokrotnie udowadniał, że potrafi walczyć na obcym ringu.

 

Gala w Belfaście zapowiada się naprawdę ciekawie, bo oprócz mistrzowskiego pojedynku  Żakijanowa z Burnettem zobaczymy jeszcze, między innymi Paula Hylanda Jr, który będzie bronić tytułu mistrza Europy wagi lekkiej (w ramach organizacji IBF) ze Stephenem Ormondem, czy pojedynek Jamesa Tennysona z Darrenem Traynorem w superpiórkowej o pas WBA International. Ale nie tylko, będą też olimpijczycy z Rio de Janeiro, Josh Kelly i Anthony Fowler, którzy dopiero zbierają zawodowe doświadczenie.I to wszystko podane w ostrym, irlandzkim sosie.

 

Kto nie był w Belfaście i nie poznał tam bokserskich klimatów nie  zrozumie o co chodzi. W 2001 roku byłem tam dziesięć dni przy okazji mistrzostw świata na których zabłysły talenty takich mistrzów jak Odlanier Solis czy David Haye. Ich walka w wadze 91 kg, wygrana przed czasem przez Kubańczyka (ale to on padł pierwszy na deski po ciosie Anglika)  była jedną z najlepszych. Złote medale zdobyli tam również jego koledzy, późniejsi mistrzowie olimpijscy: Yan Barthelemi, Guillermo Rigondeaux i Mario Kindelan. Na najwyższym stopniu stał też Lorenzo Aragon, ale on olimpijskiego złota nie ma w swojej kolekcji.

 

Kategorię superciężką wygrał wtedy Rusłan Czagajew, późniejszy mistrz zawodowców, a brązowy medal w wadze średniej wywalczył Carl Froch, dla którego prawdziwie piękne dni w zawodowej karierze miały dopiero nadejść.

 

Pamiętam jak podczas tych mistrzostw dopingowano Irlandczyków, więc ciekawy jestem jak sobie z tym poradzi Żanat Żakijanow. Wspomniane mistrzostwa rozgrywano w hali Odyssey, w tej samej w której, urodzony w Belfaście, 25 letni Ryan Burnett pokonał w czerwcu Haskinsa i zdobył pas IBF. Teraz zamierza wygrać z Żakijanowem i niech nikogo nie zmyli informacja, że walka odbędzie się w SSE Arena, bo to jest ten sam obiekt, największy w tym zakochanym w boksie mieście.

 

Premiera gali w Belfaście od 00:05 w Polsacie Sport.