Szerokim echem odbił się we Włoszech incydent, który miał miejsce przy okazji niedzielnego meczu Lazio Rzym z Cagliari (3:0). Fani rzymian obkleili stadionowe słupy tak zwanymi wlepkami z wizerunkiem zamordowanej w obozie Bergen-Belsen, żydowskiej dziewczynki Anny Frank... w koszulce AS Roma. Odebrano to jako przykład stadionowej mowy nienawiści. Incydent określono jako antysemicki.

We wtorek prezes razem z piłkarzami Felipe Andersonem i Wallacem odwiedzili jedną z rzymskich synagog. Sternik klubu odniósł się do incydentu i stwierdził, że odtąd będzie organizował dwustu kibicom rocznie wyjazdy do Auschwitz.

 

- Większość kibiców jest z nami przeciwko antysemityzmowi - powiedział Lotito.

 

Prezes klubu planuje też, by piłkarze zaczęli odwiedzać szkoły. Mają odtąd edukować włoskie dzieci na temat respektowania zasad i potępienia "rasizmu oraz barier społecznych".

 

- Dziś, tym jasnym i jednoznacznym gestem, po raz kolejny zaznaczamy, jakie jest stanowisko klubu. Nikt nie może używać Lazio w ten sposób - dodał.

 

Do całej sytuacji odniósł się nawet prezydent Włoch Sergio Mattarella.

 

- Używanie jej wizerunku w celach zniewagi to alarm dla naszego kraju, który 80 lat temu cierpiał z powodu okrucieństwa antysemityzmu - stwierdził polityk.