Roman Kołtoń: 1 grudnia, na Kremlu, odbędzie się losowanie grup mundialu 2018. Będzie tam obecna dwunastoosobowa polska delegacja, na czele której staną Zbigniew Boniek oraz Adam Nawałka. Jest to chyba idealny moment, aby przypomnieć sobie historię poprzednich mistrzostw świata. Reprezentacja Polski po raz pierwszy wystąpiła na nich w 1938 roku...

 

Marian Kmita: W swoim debiucie Biało-Czerwoni stanęli naprzeciw Brazylijczykom, którzy w odróżnieniu do czasów współczesnych, nie byli wówczas aż tak gigantyczną marką. Wtedy królował Urugwaj, czyli dwukrotny złoty medalista igrzysk olimpijskich z lat 1924 oraz 1928, a także mistrz świata z roku 1930. Były to czasy, gdy drużyny wybierały się na mundiale przez Atlantyk drogą morską, więc nie wszyscy się na to decydowali. Po latach dwudziestych oraz początku lat trzydziestych nadszedł czas, w którym dzielili i rządzili Włosi.

 

Mecz z Brazylią w Starsburgu był wyjątkowy z wielu powodów. Zakończył się, po dogrywce, wynikiem 6:5 dla "Canarinhos", a cztery gole dla reprezentacji Polski strzelił Ernest Wilimowski. Fantastyczny był wówczas Brazylijczyk Leonidas, który popisał się zdobyciem hat-tricka.

 

To spotkanie zapisało się w pamięci nie tylko Polaków czy Brazylijczyków, ale również Francuzów, którzy do dzisiaj mówią o nim jako o "premier match du siecle", czyli o "pierwszym prawdziwym meczu stulecia". Jeżeli ktoś porywa się obecnie na pisanie historii mistrzostw świata, w czym prym wiodą Francuzi, to zawsze mecz Brazylia - Polska jest rozpatrywany w kontekście największej atrakcji mundialu w 1938 roku. Trzeba jednak zauważyć, że ówczesna drużyna prowadzona przez Józefa Kałużę miała niesamowity potencjał, gdyż dwa lata wcześniej, w bardzo podobnym składzie, zajęła 4. miejsce podczas Igrzysk Olimpijskich w Berlinie i właściwie otarła się o medal.

 

W sierpniu 1939 roku ta sama drużyna zagrała w Warszawie z wicemistrzami świata Węgrami i wygrała 4:2.

 

Świadczy to tylko o tym, że ci chłopcy mieli wielkie możliwości. O meczu z Madziarami wiele razy rozmawiałem ze śp. Bohdanem Tomaszewskim, który był wówczas obecny na trybunach Stadionu Wojska Polskiego i pamiętał atmosferę towarzyszącą temu spotkaniu. Podobno 95% publiczności stanowili żołnierze zmobilizowani już do wojska, a aura wojny była nader wyczuwalna. Podkreślał też jednak wagę tego wyniku. To była piękna historia!

 

Cała rozmowa Romana Kołtonia z Dyrektorem ds. Sportu Telewizji Polsat Marianem Kmitą w załączonym materiale wideo.