Kubańczyk był zawieszony po wpadce dopingowej, lecz koniec końców organizacja WBC dała mu zielone światło na powrót. Szybko zorganizowano mu więc walkę na piątkowej gali Premier Boxing Champions w Hialeah, na której błyskawicznie uporał się z Danielem Martzem. Miał go na deskach już w pierwszej rundzie, po czym rozprawił się z nim w drugiej. Od razu po tym odwrócił się twarzą do komentującego starcie Deontaya Wildera.

 

Po chwili doszło do ich spotkania twarzą w twarz w ringu. Obaj zawodnicy mieli zmierzyć się już w tym roku, ale na skutek problemów dopingowych Ortiza, walka została odwołana.

 

- Joshua nie chce walczyć z tobą, nie chce walczyć ze mną, więc dajmy tę walkę światu i zmierzmy się - powiedział Ortiz.

 

- Dziękuj Bogu, że po raz kolejny otrzymałeś błogosławieństwo. A dlatego że tak się stało, ja również cię pobłogosławię. Myślę, że jesteś jednym z najlepszych, a ja chcę udowodnić, że jestem jednym z najlepszych. Musimy więc walczyć. Dam ci drugą szansę. Idę po ciebie, jestem gotowy i nie chcę żadnych wymówek - skwitował Wilder.

 

Czy w końcu dojdzie do długo oczekiwanego pojedynku?