Horngacher: Kamil ma jeszcze rezerwę

Zimowe
Horngacher: Kamil ma jeszcze rezerwę
fot. PAP

Trener Stefan Horngacher był bardzo zadowolony z postawy polskich zawodników w trzecim konkursie Turnieju Czterech Skoczni w Innsbrucku. „Przed Bischofshofen zadania pozostają takie same” – powiedział. Liderem jest Kamil Stoch, który wygrał trzy pierwsze konkursy.

„Kamil ma jeszcze rezerwę, ale faktycznie z konkursu na konkurs jest coraz lepiej. Zresztą wszyscy skakali dzisiaj bardzo dobrze. Tylko próby Dawida Kubackiego nie były idealne, ale takie rzeczy mogą się zdarzyć” – ocenił austriacki trener biało-czerwonych.

Jedynym problemem, który nie daje mu spać po nocach jest prędkość dojazdowa.

„W tym elemencie ustępujemy Niemcom i Norwegom. Ale to przez to, że oni mają lepsze centrum technologiczne, którego my nie mamy. Musimy pracować z firmą narciarską i postaramy się ten aspekt jeszcze przed igrzyskami poprawić” - obiecał.

Horngacher nie krył też swoich zastrzeżeń do pracy sędziów w trakcie kwalifikacji i konkursu w Innsbrucku.

„Widziałem, że Richard Freitag w pierwszej serii skoczył dużo za daleko, więc postanowiłem obniżyć belkę przed próbą Kamila. Zrobiło się niebezpiecznie. Sędziowie pracowali fatalnie. Zresztą tak samo było w trakcie kwalifikacji, że ja i trener Niemców Werner Schuster sami ustalaliśmy belkę dla naszych zawodników. A to nie jest przecież nasze zadanie. Niestety jury nie chroni najlepszych i wydarzył się wypadek. Mam nadzieję, że nic groźnego Freitagowi się nie stało” – zaznaczył austriacki szkoleniowiec.

Freitag był wiceliderem cyklu. Między nim, a pierwszym Stochem przed Innsbruckiem było 11,8 pkt różnicy.

„Bardzo mi szkoda tej sytuacji, bo chcieliśmy walczyć aż do Bischofshofen. Widziałem jednak, że jest za długi rozbieg, wybrałem bezpieczny wariant i zaryzykowałem, skróciłem go, ale będę podkreślał, że to jest zadanie sędziego. Jak się jest trenerem, decyzja o skróceniu rozbiegu jest bardzo trudna. Co by było, gdyby wiatr się nagle zmienił? Kamil skoczyłby 122 m i wtedy każdy by mnie pytał, co ja zrobiłem i czemu w ten sposób postąpiłem. Taką odpowiedzialność powinni wziąć na siebie sędziowie” - podkreślił.

Stoch w tej chwili jest bezsprzecznie najlepszym zawodnikiem, startującym w Pucharze Świata. Mówią o tym wszyscy – jego rywale, zagraniczni trenerzy. O tym wie też Horngacher.

„Ale spokojnie. Nie można powiedzieć, że Kamil skacze w innej lidze. Ma dokładnie takie same warunki, jest na tych samych skoczniach i walczy z takim samym wiatrem. Może jest teraz trochę lepszy od innych, ale gdyby Freitag nie upadł, to na pewno poziom byłby bardziej wyrównany. Teraz we dwójkę są w podobnej dyspozycji” - ocenił.

Stoch ma szansę zostać drugim w historii zawodnikiem, który w jednej edycji wygrał konkursy na wszystkich czterech obiektach. Brakuje mu wyłącznie triumfu w Bischofshofen. Wcześniej był najlepszy kolejno w Oberstdorfie, Garmisch-Partenkirchen i Innsbrucku.

„Trzeba pozostać skupionym, jedziemy do Bischofshofen dokładnie z takimi samymi założeniami. Do każdych zawodów trzeba przygotować się tak samo. Nie można teraz myśleć o tym, że to zakończenie TCS. Nie wiem, czy będę Kamila oszczędzał i wystąpi we wszystkich treningach” – przyznał trener.

Horngacher nie chciał komentować doniesień o możliwym angażu przez austriacką federację. Dziennikarze domagają się zwolnienia Heinza Kuttina i zatrudnienia w jego miejsce właśnie obecnego szkoleniowca Polaków.

„Nie chcę się do tego odnosić, bo trwa sezon, a ja mam wystarczająco dużo stresu ze swoją drużyną. Muszę myśleć o tym, by być jeszcze lepszym na igrzyska. Każdego dnia myślę wyłącznie o tym i dlatego w ogóle nie zastanawiam się, co będzie później” - zaznaczył.

Ostatni konkurs Turnieju Czterech Skoczni odbędzie się w sobotę w Bischofshofen.

RM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze