W czterech meczach rundy wiosennej zawodnicy Arki zanotowali trzy remisy 0:0, przegrali także 2:3 w Krakowie z Wisłą.

 

„Wisłę mogliśmy pokonać i gdyby tak się stało, bylibyśmy niepokonanym i jednym z najlepszych zespołów na wiosnę w lidze. W naszym obecnym układzie lepiej byłoby jednak dwa mecze przegrać, ale i dwa wygrać. Zawsze gramy o zwycięstwo, ale nie zawsze ta sztuka nam się udaje. W niedzielę w Krakowie także będziemy walczyć o trzy punkty i przekonamy się, czy sprostamy temu zadaniu” – stwierdził Ojrzyński.

 

Szkoleniowiec Arki nie ukrywa, że ze względu na zimową pogodę jego drużyna nie może normalnie przygotowywać się do niedzielnego spotkania.

 

„Z utęsknieniem czekamy na nadejście wiosny. Chcielibyśmy wreszcie trenować na naturalnych nawierzchniach, bo do tej pory ćwiczymy właściwie tylko na sztucznych murawach. Pewnych rzeczy nie da się również oszukać i stąd biorą się także kontuzje naszych zawodników. Największego pecha miał Luka Zarandia, który dwa razy, kiedy desygnowany miał być do podstawowej jedenastki, dzień przed meczem wypadł nam ze składu. Dlatego na Cracovię znowu mamy sporo kadrowych problemów i próbujemy jakoś drużynę poukładać” – skomentował.

 

W tej układance 45-letni szkoleniowiec, poza Zarandią, nie może także uwzględniać Rafała Siemaszki, Yannicka Kakoko, Adama Dancha, Marcusa Viniciusa oraz Antoniego Łukasiewicza, który w ostatniej konfrontacji z Piastem Gliwice odniósł kontuzję mięśnia czworogłowego i z tego powodu będzie musiał pauzować przez miesiąc.

 

Do dyspozycji Ojrzyńskiego są natomiast prawy obrońca Damian Zbozień i skrzydłowy Patryk Kun, którzy nie zagrali z zespołem z Gliwic z powodu czterech żółtych kartek.

 

W pierwszym meczu gdynianie zremisowali z Cracovią na własnym stadionie 1:1. Bramkę zdobył dla nich lewy obrońca Adam Marciniak, który nie wystąpił w spotkaniu z Piastem, ale teraz powinien wrócić do podstawowego składu. A „Pasy” spisują się na wiosnę co najmniej przyzwoicie – ich dorobek to dwa zwycięstwa, remis oraz porażka.

 

„Krakowianie są z pewnością podbudowani dobrymi wynikami. A mogły one być nawet lepsze, bo w zremisowanym 0:0 meczu z Legią mieli trzy znakomite okazje do zdobycia bramki. To bardzo mocna drużyna, a w powietrzu jest w lidze najmocniejsza. Cracovia ma wielu wysokich zawodników, którzy z łatwością dochodzą do dogodnych sytuacji. Dlatego właśnie na to szczególnie uczulamy swoich piłkarzy i bardzo żałujemy, że wypadł nam Łukasiewicz, który sporo mógłby nam w powietrznej walce pomóc” - podsumował Ojrzyński.