W tym samym czasie na Brooklynie, w Barclays Center, inny Kubańczyk, Luis Ortiz, spróbuje pokonać Amerykanina Deontaya Wildera i odebrać mu pas WBC. Gdyby tego dokonał byłby pierwszym, kubańskim mistrzem w wadze ciężkiej. Faworytem nie jest, ale szanse na zwycięstwo ma, choć moim zdaniem niewielkie.

 

Ale tym razem więcej o gali w Madison Square Garden Theater, gdzie Rosjanin Siergiej Kowaliow będzie bronił w starciu ze swoim rodakiem Igorem Michałkinem pasa WBO w wadze półciężkiej. Pod koniec 2016 roku bokser z Czelabińska był królem tej kategorii, do niego należały trzy mistrzowskie pasy. Stracił je w kontrowersyjnych okolicznościach na rzecz Andre Warda. Sędziowie uznali, że na wygraną zasłużył Amerykanin.

 

W rewanżu ostatni amerykański mistrz olimpijski wygrał przed czasem, ale ciosy na korpus po których Kowaliow dał się wyliczyć, budziły wątpliwości. Nie brakowało głosów, że były poniżej pasa. Nie zmienia to faktu, że w drugim pojedynku Ward był lepszy. Ale dziś to już historia. 34 letni Kowaliow twierdzi., że porażki go wzmocniły, pozwoliły mu wiele rzeczy zrozumieć. Zmienił trenera, wziął się za siebie, odstawił alkohol, i jeden z utraconych tytułów (pozostawionych przez Warda, który przeszedł na emeryturę) już odzyskał. 25 listopada ubiegłego roku, też w Madison Square Garden Theater, już w drugiej rundzie zakończył walkę z Ukraińcem Wiaczesławem Szabrańskim.

 

Dwa lata młodszy Michałkin nie powinien mu zagrozić, ale starszy z Rosjan dmucha na zimne. Mówi, że pamięta go z czasów amatorskich i wie, że potrafi boksować. Co więcej stając przed życiową szansę zapewne wzniesie się ma wyżyny sowich umiejętności, więc nie wolno go lekceważyć. Dlatego przygotował się do tego pojedynku bardzo solidnie. Michałkin jest mańkutem, a on nie walczył z takimi od czterech lat. Dlatego tak solidnie przykładał się do sparingów z pięściarzami leworęcznymi.

 

Co ciekawe, Michałkin wypowiada się w podobnym tonie. Potwierdza, że dla niego to walka życia i zrobi wszystko, by wykorzystać szansę, która może się już nie powtórzyć, ale co ma innego powiedzieć. Oczywiście docenia klasę rodaka, wie jak bardzo potrafi być niebezpieczny.
Nie ulega wątpliwości., że porażka „Krushera” byłaby sensacją. Wygrywał ze znacznie lepszymi niż Michałkin, którego w 2010 roku pokonał Aleksy Kuziemski, więc zwycięstwo przed czasem nikogo nie powinno zdziwić. Co więcej, wydaje się pewne.

 

Tak naprawdę, ze sportowego punktu widzenia, walką wieczoru będzie starcie kolejnego z Rosjan, Dmitrija Biwoła, mistrza WBA, z Kubańczykiem Sullivanem Barrerą.

 

27-letni Biwoł jest przyszłością tej kategorii. Wszechstronnie wyszkolony technicznie , mocno bijący z oby rąk, świetnie czujący dystans, w moim odczuciu powinien sobie poradzić z Kubańczykiem, choć kogoś takiego jak Barrera nie można skreślać przed pierwszym gongiem.
Barrera jest duży, silny, bije równie mocno jak Biwoł, potrafi przyjąć cios, więc jak widać atutów mu nie brakuje. Ma też większe doświadczenie, co nie jest bez znaczenia, ale jest też znacznie starszy i mało prawdopodobne,by mógł pokonać Biwoła, który jest szybszy i precyzyjniejszy. Uderza i trafia w punkt. Tak jak w ostatnim pojedynku z Trentem Broadhurstem, którego znokautował pojedynczym ciosem w pierwszej rundzie.

 

Co ciekawe Barrera otrzymał propozycję, by walczyć z Kowaliowem, ale będąc oficjalnym pretendentem do pasa WBA należącego do Biwoła, wybrał tę opcję i to podobno za mniejsze pieniądze.  W nocy z soboty na niedzielę (czasu polskiego) przekonamy się, czy zrobił dobrze.
I jeszcze jedno. Zwycięzcy obu pojedynków spotkają się w unifikacyjnej walce, być może jeszcze w tym roku, ale to oczywiście nic pewnego.

 

Rywalizacja w wadze półciężkiej jest bardzo ciekawa. Mistrz WBC, pochodzący z Haiti Adonis Stevenson, walczyć będzie z mieszkającym w Las Vegas Szwedem, Badou Jackiem 19 maja. Znakomitym pięściarzem jest też jeszcze jeden Rosjanin, Artur Bietierbijew, mistrz IBF, który w czasach amatorskich wygrywał z Kowaliowem.

 

Który z nich zostanie nowym królem tej kategorii ? - to ciekawe pytanie. Po sobotniej gali w Nowym Jorku będziemy odrobinę mądrzejsi, ale tylko odrobinę.

 

Transmisja gali o mistrzowski pas federacji WBO World w Nowym Jorku: Sergiej Kowaliew - Igor Michałkin w nocy z soboty na niedzilę w Polsacie Sport Extra. Początek o godzinie 3:00.