Jagiellonia rozegrała sparing z aktualnym wicemistrzem Litwy, korzystając z przerwy w rozgrywkach związanej z meczami reprezentacji.

 

Właśnie w związku z powołaniami trener Ireneusz Mamrot nie mógł jednak skorzystać z kilku podstawowych graczy: Przemysława Frankowskiego, Tarasa Romanczuka, Karola Świderskiego czy piłkarzy z zagranicy: Litwina Arvydasa Novikovasa oraz Słoweńców Romana Bezjaka i Nemanji Mitrovica; do tego kontuzję w meczu z Arką Gdynia odniósł Irlandczyk Cillian Sheridan.

 

W tej sytuacji szansę pokazania się sztabowi szkoleniowemu mieli zawodnicy walczący o stałe miejsce w składzie, m.in. - pozyskani w zimowej przerwie - słoweński skrzydłowy Dejan Lazarevic czy islandzki obrońca Bodvar Bodvarsson. Po kontuzji wrócił na boisko defensywny pomocnik Bartosz Kwiecień, który dobrze prezentował się w pierwszych meczach tej rundy rozgrywek.

 

Jeszcze przed meczem z Żalgirisem trener Jagiellonii mówił, że - w związku z brakiem w kadrze na to spotkanie nominalnego środkowego napastnika - będzie mógł spróbować innego ustawienia zespołu, a do tego przyjrzeć się zawodnikom, którzy grywali dotąd rzadziej.

 

"Każdy kij ma dwa końce, dlatego nie zwracam uwagi na to, czy obecnie mam większe braki w ofensywie, czy defensywie. Oczywiście lepiej byłoby mieć wszystkich do dyspozycji, w spokoju przepracować te dwa tygodnie. Z drugiej strony, taki występ w drużynie narodowej może dać dodatkowego kopa i zmotywować do jeszcze cięższej pracy" - powiedział trener lidera ekstraklasy o sytuacji kadrowej drużyny.

 

Najbliższy ligowy mecz Jagiellonia zagra 2 kwietnia na wyjeździe z KGHM Zagłębiem Lubin.