Zespół Skowrońskiej-Dolaty odpadł w ćwierćfinale ligi za sprawą Molico Osasco, co było jednoznaczne dla Polki z końcem sezonu. Hinode było beniaminkiem najwyższej siatkarskiej klasy rozgrywkowej w Brazylii, jednak z meczu na mecz grało coraz lepiej.

- W klubie nie było zbyt wygórowanych oczekiwań, ponieważ byłyśmy beniaminkiem, jednak naszym celem było wyeliminowanie Molico Osasco i awans do półfinałów. Ja byłam kontuzjowana, podobnie zresztą jak Jaqueline, a Thaisa wróciła po długiej rehabilitacji. Mimo to poczyniłyśmy postęp i grałyśmy na wysokim poziomie przez całą fazę play off. Nie oczekiwałam, że po zerwaniu więzadeł krzyżowych w kolanie sięgnę po mistrzostwo Brazylii z beniaminkiem, ale jednak trochę szkoda, że tak to się skończyło. Zostawiłam serce na parkiecie. Nie potrafię przegrywać, stąd gniew i smutek pod koniec ostatniego meczu - powiedziała Skowrońska-Dolata w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

Obecnie 35-letnia Polka zastanawia się czy nie jest to odpowiedni moment na zakończenie siatkarskiej kariery lub poszukanie nowego wyzwania.

- Nie mam pojęcia co teraz zrobię. Muszę się zastanowić czy chcę w ogóle grać dalej w siatkówkę. Planuję odpocząć, skorzystać ze słońca, pojechać na wakacje do Rio de Janeiro i jako turystka przejść się po Copacabanie. W Brazylii mamy 35 stopni, cały rok panuje lato. Na Wielkanoc chcę jednak wrócić do Polski. Decyzję o swojej przyszłości podejmę później, nie muszę się spieszyć - dodała siatkarka.