Marcin Feddek: Tutaj się wychowałeś. Jakie wrażenie wywarł na Tobie ten nowy  ”kocioł czarownic”?

 

Kamil Glik: Stadion świetny, murawa fantastyczna, także duża przyjemność z gry tutaj. Kibice również stanęli na wysokości zadania. Dla mnie jest to dodatkowy dreszczyk emocji , bo jestem stąd i wychowałem się oglądając mecze reprezentacji na stadionie Śląskim. Mimo wszystko dla nas wszystkich jest czymś wyjątkowym grać na tym stadionie, na którym nasi poprzednicy napisali kawał świetnej historii.

 

Bramki traciliśmy dopiero po Twoim zejściu z boiska. Jak z perspektywy ławki rezerwowych ocenisz te stracone gole?

 

Nie widziałem ich, także nie mnie to oceniać. Jestem jednym z zawodników i zawsze powtarzałem, że wygrywamy i przegrywamy razem. Nie pokuszę się o to, aby powiedzieć, że kiedy opuściłem boisko, to coś złego się wydarzyło, bo tak nie jest. Jesteśmy jedną drużyną.

 

Już tęsknisz za kolejnym zgrupowaniem, czy wracasz spokojny do klubu po tym okresie?

 

Jeszcze nie tęsknię. Spędziliśmy 10 dni razem, także dajmy sobie chwilę odpoczynku. Teraz w klubie każdy z nas ma swoje cele do osiągnięcia. Za półtora miesiąca wrócimy i będziemy się przygotowywać na poważnie do Mistrzostw Świata

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.