Przerwa od piłki klubowej spowodowała, że oczy fanów zwróciły się w kierunku meczów reprezentacji. Poza tymi rozgrywanymi przez seniorów odbyło się wiele spotkań młodzieżowców, którzy walczyli o awans na mistrzostwa Europy. W jednym z turniejów eliminacyjnych wzięli udział m.in. Polacy do lat 19, którzy we Włoszech mieli zmierzyć się z Czechami, gospodarzami oraz Grekami. Ostatecznie podopieczni Dariusza Dźwigały zakończyli zmagania z jednym zwycięstwem, jednym remisem oraz jedną porażką. Awansu to nie zapewniło, a stało się tak choćby przez jednego niesamowitego Włocha...

 

Biało-czerwoni wiedzieli czego spodziewać się po tym zawodniku, gdyż w pierwszej kolejce przeciwko Grecji Gianluca Scamacca dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. I zrobił to w zupełnie inny sposób, co na pewno musiało zostać w głowach naszych zawodników. Najpierw świetnie odnalazł się w polu karnym po nieco przypadkowej sytuacji, a następnie kapitalnym manewrem oszukał Michaila Bousisa. To drugie trafienie jest właśnie świetnym podsumowanie 19-letniego snajpera, który z łatwością potrafi odnaleźć się w polu karnym. A strzał głową dla mierzącego 195 centymetrów wzrostu kolosa był tylko formalnością.

 

Tak więc w malowniczym Lignano Sabbiadoro, na stadionie mieszczącym ponad 5000 miejsc, doszło do konfrontacji reprezentacji Włoch i Polski. O tym meczu powiedziano już sporo: po naprawdę dobrych zawodach biało-czerwoni przegrali 3:4 i stracili szansę na awans. Swoje zrobił Scamacca, który po raz kolejny pokazał, że strzela z różnych sytuacji. Najpierw wykorzystał rzut karny, później trafił głową, a na koniec idealnie uderzył z powietrza. Wraz z każda kolejną bramką licznie zebrani fani włoskiej reprezentacji coraz głośniej celebrowali jego zdobycze. I nie ma co się dziwić, bo powiew świeżości w linii ataku jest dla Italii niezbędny.

 

Na stadionie pojawili się także piłkarze reprezentacji Grecji, którzy chwilę wcześniej pokonali Czechów. Zwracali uwagę na dwóch zawodników: niesamowitego tego dnia Tymoteusza Puchacza oraz właśnie Scamaccę. Po kolejnych dobrych decyzjach, oderwaniach od obrońcy, przyspieszeniu czy wygranym pojedynku tylko potakiwali głową, jakby dopiero teraz zrozumieli, z kim musieli zmierzyć się kilka dni wcześniej. Polscy piłkarze mówili po meczu, że mieli zwrócić na niego największą uwagę, ale po prostu nie dało się go zatrzymać.

Scamacca poza świetnymi warunkami zaskakująco dobrze porusza się z piłką, ale cechuje go właśnie przede wszystkim kapitalne ustawianie się. Gdyby zachował nieco więcej krwi, to mógł zakończyć spotkanie nawet z jeszcze większą liczbą bramek. Swoje jednak zrobił i dla wielu jest zwiastunem pięknej przyszłości włoskiego futbolu. To było widać po ostatnim gwizdku, kiedy fani chcieli porozmawiać, zrobić sobie zdjęcie tylko z nim. To on tego dnia skradł show i pokazał, że warto zapamiętać jego nazwisko.

 

 

Pierwsze szlify zbierał w młodzieżowym zespole PSV Eindhoven i wszystko szło po jego myśli, aż do czasu kontuzji. Dłuższy rozbrat z futbolem lekko zahamował jego rozwój, przez co dla wielu krytyków został nazywany zmarnowanym talentem. A ten chłopak ma przecież ciągle 19 lat! Jeśli można wskazać jego słabszą stronę, to na razie jest nią brak odciśnięcia swoje piętna w meczach przeciwko seniorom. W spotkaniach młodzieżowych wszystko wygląda dobrze, ale gdy przychodziła pora na zwiększenie obrotów, to nie zawsze wszystko działało, jak powinno.

 

Aktualnie 19-latek przebywa na wypożyczeniu w Cremonese, a jego klubem macierzystym pozostaje Sassuolo. Świetnej formy z reprezentacji młodzieżowej nie był w stanie do tej pory przełożyć na występy klubowe, lecz może teraz się to zmieni?