Po raz ostatni reprezentacja Polski zagrała o punkty na stadionie w Chorzowie w październiku 2009 roku ze Słowacją w ramach eliminacji do mistrzostw świata 2010. Do RPA nie pojechaliśmy, a przegrane po samobóju Seweryna Gancarczyka spotkanie przelało czarę goryczy. Na spotkaniu w kiepskich warunkach atmosferycznych pojawiło się wówczas zaledwie kilka tysięcy widzów, a stadion przez kilka kolejnych lat czekał gruntowny remont.
 
Reprezentacja Polski "zamieszkała" na Stadionie Narodowym w Warszawie, a teraz jest zupełnie inną drużyną i ostatnio udanie powróciła do legendarnego Kotła Czarownic. Na Stadionie Śląskim podopieczni Adama Nawałki wygrali rzutem na taśmę z Koreą Południową 3:2, a wszyscy chwalili między innymi fantastyczny stan murawy. Jesienią rozpocznie się Liga Narodów, która w naturalny sposób wyprze mecze towarzyskie i to może być bramka do powrotu do Chorzowa na dłużej.
 
Po spotkaniu z Koreą byliśmy chwaleni za organizację. Pozytywnie wypowiadał się sztab szkoleniowy, piłkarze, kibice i przedstawiciele PZPN. Postaramy się więc, by w październiku kadra znowu u nas zagrała. Z Portugalią albo Włochami - powiedział po meczu Adam Pawlicki, główny specjalista ds. PR Stadionu Śląskiego cytowany przez "Przegląd Sportowy".
 
Biało-Czerwonych czekają w ramach tych rozgrywek starcia z Włochami i Portugalią. Z pierwszym rywalem zagramy 11 października, a z tym drugim - trzy dni później. Jeśli w Chorzowie przyszłoby nam się mierzyć z mistrzami Europy, byłby to powrót 12 lat po pamiętnym spotkaniu w el. Euro 2008 pod wodzą Leo Benhakkera. 11 października 2006 roku Biało-Czerwoni wygrali z Portugalczykami 2:1, a Ebi Smolarek przyćmił wówczas wielkiego Cristiano Ronaldo.
 
Wcześniej na legendarnym obiekcie może odbyć się mecz o Superpuchar Polski, a w przyszłości także finały Pucharu Polski. Stadion został otwarty jesienią 2017 roku. Decyzje na temat stadionów, na których rozegrana zostanie Liga Narodów zapadnie wiosną.