Największe szanse na objęcie zespołu ma poprzedni trener Borussii Dortmund Thomas Tuchel. Jako alternatywie mówi się natomiast o Joachimie Loewie, który od 2006 roku jest selekcjonerem reprezentacji Niemiec. 58-latek ma jednak w swoim kontrakcie zapisaną klauzulę, że może w każdej chwili zrezygnować z funkcji. Jego największa wadą jest fakt, że - w przeciwieństwie do Tuchela - nie potrafi powiedzieć nawet słowa po francusku.

Po sobotnim sukcesie w Bordeaux trzeba przyhznać, że PSG - z Neymarem czy bez niego - jest bezapelacyjnie najlepszym klubem we Francji. Prezes Nasser Al-Khelaifi do końca broni Emery'ego i absolutnie nie chce wybiegać w przyszłość. Jeśli natomiast idzie o AS Monaco, zespół z księstwa bardzo źle wszedł w mecz. Ponadto dwukrotnie decyzje podjęte na podstawie systemu VAR były dla kolegów Kamila Glika niekorzystne.

Najlepszym piłkarzem tego meczu był oczywiście Kylian Mbappe, którego rywale niesłychanie się obawiali. Wielki talent nie miał dla swoich byłych kolegów ani grama litości. Mimo że piłkarze Monaco znali wszystkie jego słabsze punkty, obrona Klubu Spod Skały nie tworzyła monolitu i nie mogła znaleźć na niego sposobu. Wspomniany Glik pechowo zaczął mecz, bo już w początkowej fazie popełnił na Mbappe faul, co poskutkowało rzutem karnym. Z jedenastu metrów wynik meczu otworzył Edinson Cavani.

Później te wszystkie ofensywne fale Paryża były bardzo trudne do zatrzymania dla Glika, który za w 31. minucie za faul na Adrienie Rabiocie ujrzał żółtą kartkę. Polak za swój występ otrzymał od L'Equipe czwórkę, czyli został oceniony jak większośc zespołu Monaco.

Usprawiedliwieniem jest jedno: PSG był po prostu dla Monaco za mocne. W zeszłym roku pokonał je 4:1, teraz 3:0. W niedzielę "L'Equipe" zatytułował relację z tego meczu: "Prawo mocnego". Natomiast inna gazeta "Le Parisien" uważa, że to był galowy Paryż. Monaco pozostaje już tylko bronić tej drugiej pozycji za Paryżem i zagwarantować sobie grę w Lidze Mistrzów.

PSG mimo że może wygrać wszystkie pozostałe rozgrywki - Puchar Ligi już ma, jest w półfinale Pucharu Francji, również mistrzostwo kraju jest na wyciągnięcie ręki - i tak nie zatrze złego wrażenia z Champions League. Można śmiało powiedzieć, że w klubie z Paryża zapowiada się spora rewolucja. Podobno kierownictwo w PSG ma objąć brat emira Kataru. Al-Khelaifi doszedł chyba do granicy swoich możliwości. Zarządzał klubem przez siedem lat, starał się, ale jednak nie osiagnął głównego celu, jakim był triumf w Lidze Mistrzów.