Papszun: Dziękuję tym kibicom, którzy realnie podchodzą do sytuacji

Piłka nożna
Papszun: Dziękuję tym kibicom, którzy realnie podchodzą do sytuacji
fot. Cyfrasport

W sobotnim meczu Nice 1 Ligi pomiędzy Rakowem Częstochowa a Wigrami Suwałki lepsi okazali się przyjezdni, którzy po bramce w doliczonym czasie gry Patryka Klimali wygrali 1:0. Po końcowym gwizdku trenerzy obu ekip zgodnie przyznali, że brakowało klarownych sytuacji i było to typowe spotkanie do pierwszej bramki.

Szkoleniowiec gości, Artur Skowronek podziękował swoim zawodnikom za walkę do samego końca i przyznał, że w zwycięstwie nad Rakowem dużą rolę odegrała analiza przeciwnika.

 

- Gratuluję moim piłkarzom. Gratuluję im serca, które zostało włożone w ten mecz. Gratuluję im oczywiście zaangażowania, ale też pasji w grze. Gratuluję również moim trenerom, asystentom, bo też byli zaangażowani. Mocno przeanalizowaliśmy Raków, bo to bardzo dobrze zorganizowany zespół ze specyficzną taktyką, która daje sporo efektów. Poprzez analizę mieliśmy fajny pomysł z bocznymi obrońcami, ze skrzydłowymi, żeby zaskoczyć przeciwnika. Uważam, że nasza lewa strona przede wszystkim bardzo fajnie funkcjonowała. Długo utrzymywaliśmy się przy piłce, ale nie mieliśmy klarownych sytuacji. Byliśmy jednak konsekwentni w grze defensywnej. Uważam, że zabraliśmy przeciwnikowi atut w postaci prostopadłych podań, które Raków lubi. Generalnie w przekroju całego spotkania myślę, że ta taktyka plus pasja i zaangażowanie zadecydowało o tym, że możemy się cieszyć z tych trzech punktów i trochę odsapnąć przed meczem ze Stomilem – powiedział opiekun Wigier.

 

W zupełnie innym nastroju był trener Rakowa, Marek Papszun dla którego święta wielkanocne nie będą przemijać w dobrej atmosferze.

 

- Jesteśmy smutni w te święta, ale muszę podziękować chłopakom za ambicję i walkę. Chciałbym też podziękować tym kibicom, którzy dalej w nas wierzą i realnie podchodzą do sytuacji. Jeśli chodzi o wydarzenia boiskowe, to zdawaliśmy sobie sprawę, że Wigry są dobrym zespołem, a przede wszystkim posiadają indywidualności. Musieliśmy mocno napracować się w obronie, żeby to zneutralizować. Tak też się stało, bo oprócz tej sytuacji bramkowej Wigry nie stworzyły nam praktycznie żadnego zagrożenia. To była kwestia tego kto strzeli bramkę ten będzie miał dużą przewagę. Wydawało się, że to my jesteśmy tą stroną, która gdzieś tam szuka tej bramki w polu karnym, przy stałych fragmentach. Tych sytuacji też oczywiście nie było. Uważam, że to był niezły mecz, ale taki bez sytuacji. Jeden nasz błąd w defensywie skończył się dla nas bardzo źle i przegrywamy. Dlatego jesteśmy teraz bardzo smutni, ale cóż gramy dalej i na pewno się nie poddajemy. Jeszcze w czasie świąt wracamy do pracy, aby się z tego podnieść – zdradził szkoleniowiec RKS-u.

 

Oba zespoły już za kilka dni stoczą kolejne boje na zapleczu Lotto Ekstraklasy. Raków w środę podejmie u siebie innego beniaminka, Odrę Opole, natomiast suwałczanie tego samego dnia zmierzą się na wyjeździe ze Stomilem Olsztyn.

KN, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze