Krystian Natoński: Mecz kończy się wynikiem 0:0. Raków czuje spory niedosyt, bo zwłaszcza w drugiej połowie miał bardzo dużą przewagę w posiadaniu piłki. Być może tych sytuacji nie stworzył zbyt wiele, ale z pewnością miał więcej z gry. Dla was ten remis to jest sukces?

Mateusz Kuchta: Musimy przede wszystkim pamiętać jak ta runda rewanżowa układa się dla nas. Nie idzie nam od samego początku. Zdobyliśmy jeden punkt i przyjechaliśmy na ciężki teren do rywala, który ma aspiracje na awans i dokonał bardzo mocnych transferów. Dlatego wiedzieliśmy, że nie możemy tego meczu przegrać i chcemy się przełamać i taki był cel. Oczywiście chcieliśmy to spotkanie też wygrać, ale tym razem się nie udało. Cieszy nas jednak fakt, że zdobywamy wreszcie punkt i przede wszystkim najważniejsza rzecz, że z Chojnicami przegraliśmy, ale ta gra była zdecydowanie lepsza w porównaniu do tych trzech wcześniejszych spotkań. Starcie z Rakowem też uważam, że było dobre w naszym wykonaniu i to nas cieszy. Może nie ma pierwszego zwycięstwa w tej rundzie, ale gdzieś tam jest prognostyk na lepsze jutro, patrząc na naszą grę.

Tak się zastanawiam czy to były takie założenia taktyczne waszego trenera, aby oddać trochę pole rywalowi, skupić się bardziej na defensywie, nie stracić bramki, zważywszy na te wcześniejsze kiepskie mecze? A może po prostu Raków był lepszy?

Myślę, że do każdego rywala trzeba indywidualnie podejść i pierwszy raz w tym sezonie zagraliśmy inną taktyką – trójką w ofensywie, piątką w defensywie. Można powiedzieć, że zdało to egzamin patrząc na zero z tyłu. Nie udało się niczego zdobyć z przodu, ale ja wierzę, że idziemy w dobrym kierunku i po prostu te bramki zaczną wpadać też z przodu.

Rozbudziliście apetyty kibiców w Opolu, zwłaszcza tą rundą jesienną. Na pewno się rozpędzacie. Macie postawiony cel w postaci walki o awans? Czy jednak nie ma takiej presji w Opolu?

Uważam, że każdy profesjonalista, jeżeli taka szansa jest, to chce z tego skorzystać. Na prawdę ciężko trenowaliśmy przez zimę, żeby walczyć o ten awans, ale nie mówimy o tym głośno. Transferów też nie robiliśmy jakichś dużych. Pamiętajmy, że jesteśmy po dwóch awansach z rzędu i gdzieś ta stabilizacja jest potrzebna. Klub postawił na równowagę. Oczywiście walczymy, ale gdzieś głośno o tym nie mówimy.

Reasumując. Ten punkcik z Rakowem możecie potraktować jako takie przełamanie, krok do przodu?

Sądzę, że patrząc na poprzednie wyniki w tej rundzie to jak najbardziej. Tak jak wcześniej powiedziałem, idzie nam w tej rundzie bardzo ciężko. Z trudem zdobywa nam się punkty, więc uważam, że musimy szanować ten punkt na wyjeździe.