Didier Drogba to jedna z ikon afrykańskieo futbolu. Jego słowo bardzo się tam liczy. Brał udział w trzech ostatnich mistrzostwach świata ze "Słoniami" z Wybrzeża Kości Słoniowej. Ale tym razem "Słoni" zabraknie w Rosji.

"Czy mamy być zadowoleni z faktu, że dojdziemy do ćwierćfinałów tych rozgrywek i zostaniemy wyeliminowani? Osobiście uważam, że nie. Trzeba wyjść na boisko z pozytywnym nastawieniem i zdecydowaniem, nawet kosztem zostania wyeliminowanym" - powiedział obchodzący niedawno w Abidżanie swoje 40. urodziny piłkarz WKS.

"Wszystkie grupy będą trudne, ale trzeba się starać pokazać siłę, być mocniejszym od rywala... Jedzie się na mistrzostwa świata, żeby toczyć bój z najlepszymi zespołami na świecie. Nie zapominajmy, że jesteśmy młodymi państwami. Francja czekała do 1998 roku, by sięgnąć po swój pierwszy Puchar Świata" - oznajmił Drogba.

Snajper i współwłaściciel Phoenix Rising dał za przykład Senegal, który wylosował grupę H z Polską, Kolumbią i Japonią.

"To grupa, z której, według mnie, można wyjść. Jest bardzo wyrównana, przypomina mi grupę Wybrzeża Kości Słoniowej z 2014 roku do której trafiliśmy obok Kolumbii, Japonii i Grecji" - tłumaczy piłkarz WKS.

"Myślę, że Senegal ma swoją szansę, by wydostać się z grupy przeciwko swoim rywalom, ale pod warunkiem, że wykorzysta wszystkie swoje umiejętności i narzuci odpowiednią siłę fizyczną. Jestem szczery mowiąc, że na podstawie tego co widziałem u Senegalczyków, wcale nie byłbym zaskoczony gdyby wyszli z grupy" - po tych deklaracjach byłego napastnika m.in. Guingamp i Marsylii trudno ukryć komu będzie on kibicował na mistrzostwach świata.

My tez nie mielibyśmy nic przeciwko wyjściu z grupy Senegalczyków, oby tylko nie działo się to kosztem podopiecznych Adama Nawałki, ale tego Didier Drogba już nie powiedział.