Legia z dorobkiem 64 punktów prowadzi w tabeli i ma trzy oczka przewagi nad Jagiellonią Białystok oraz pięć nad Lechem Poznań. Już w niedzielę może świętować mistrzostwo Polski. Wariantów jest kilka, łącznie z takim, że warszawskiej drużynie wystarczy nawet remis. Wtedy musi jednak patrzeć na wyniki dwóch innych meczów.

 

"Nie będziemy sprawdzać wyników Lecha i Jagiellonii. Skupiamy się wyłącznie na naszym meczu, bo nie chcemy być zależni od innych. W spotkaniu z Górnikiem liczy się tylko zwycięstwo" - powiedział Klafuric podczas piątkowej konferencji prasowej.

 

W niedzielę nie zagra Krzysztof Mączyński, który wciąż zmaga się z urazem. Pod znakiem zapytania stoi występ Jarosława Niezgody.

 

"Natomiast Artur Jędrzejczyk, Mauricio i Michał Pazdan są gotowi do gry. Michał nie wystąpił w ostatnim meczu zapobiegawczo, bo nie chcieliśmy ryzykować. Zagrać będzie mógł również Miroslav Radovic. To świetny piłkarz ze wspaniałą osobowością. Jest naszą dodatkową siłą" - przyznał szkoleniowiec.

 

Klafuric 15 kwietnia przejął zespół po zwolnieniu Romeo Jozaka, którego był asystentem.

 

"Mój kontrakt jest ważny do końca sezonu i skupiam się wyłącznie na każdym kolejnym meczu. Nic poza tym mnie nie interesuje. Uwielbiam ten klub, jego pracowników, a w szczególności piłkarzy. Bardzo podoba mi się również Warszawa. Spełnia się moje marzenie, ale nie wiem, co będzie po sezonie. Piłka nożna jest bardzo nieprzewidywalna" - podkreślił.

 

W środę mistrzowie Polski w nieco eksperymentalnym składzie pokonali u siebie Wisłę Płock 3:2.

 

"Kiedy objąłem drużynę, powiedziałem w szatni, że mamy 25 dobrych zawodników, reprezentantów krajów i to jest nasza siła, nasz atut. Zmiany w składzie miały miejsce nie tylko w meczu z Wisłą Płock, ale również wcześniej. Ważne jest, aby zawodnicy na ławce rezerwowych byli na tyle dobrzy, by wchodząc na boisko mogli odmienić losy meczu i zaskoczyć przeciwnika. To pokazał Michał Kucharczyk w ostatnim spotkaniu, który strzelił gola od razu po wejściu" - zakończył Klafuric.

 

Dwie bramki w środowym spotkaniu strzelił Portugalczyk Cafu. Oba trafienia były dosyć przypadkowe.

 

"Miałem trochę szczęścia przy zdobytych golach, ale szczęście ma ten, kto go szuka. Ja je znalazłem, byłem dobrze ustawiony i udało mi się zdobyć dwie bramki. Nie wiem, czy przekonałem włodarzy Legii do tego, by mnie pozostawić w zespole. Czuję się szczęśliwy jako piłkarz tego klubu i mieszkaniec Warszawy. Myślę, że do tego tematu będzie można wrócić po wakacjach. Ciąży na nas presja, ale polega ona na tym, że musimy zostać mistrzem Polski. Takiej presji życzę każdemu innemu piłkarzowi" - powiedział Cafu.

 

Mecz Legia Warszawa - Górnik Zabrze w niedzielę o godz. 18.00.