Torunianie zwyciężyli we wtorek po bardzo wyrównanym spotkaniu. O ich triumfie zadecydowała ostatnia kwarta, którą wygrali 21:13. Do pierwszego sukcesu w półfinale ze Stalą poprowadzili zespół Glenn Cosey - 24 pkt., 7 as., 5 zb., Cheikh Mbodj - 17 pkt., 6 zbiórek i 3 bloki oraz Cel - 14 pkt i 5 zb.

 

"Stal prezentuje bardzo wysoki poziom. Na każdej pozycji mają dobrych zawodników. Pod koszem jest bardzo fizyczna walka. Obie drużyny dają z siebie wszystko, więc kibicom powinno się to podobać. Dla nas najważniejsze, że wygraliśmy dzisiejszy mecz i daliśmy sobie szansę na kolejne spotkanie w czwartek. Trzeba je wygrać i wrócić do Ostrowa" - podkreślił Cel.

 

Dodał, że po to zespół ma ambicję, żeby walczyć do końca.

 

"Wierzymy w trzy zwycięstwa z rzędu. Od wiary do zrobienia jest jednak daleka droga. Wszystko trzeba robić krok po kroku" - dodał Cel.

 

Rozgrywający ekipy z Torunia Tomasz Śnieg podkreślił, że zespół zostawił na parkiecie dużo zdrowia, ale wyrównana rotacja pozwoli jego zdaniem na dobrą postawę za dwa dni w czwartym meczu.

 

"Widać było od pierwszych minut, że jako drużyna jesteśmy pod ścianą. Musieliśmy dziś wygrać. Gdy się rozluźniliśmy, to wszystko zaczęło wyglądać lepiej. Poprawiliśmy w drugiej połowie zbiórkę, bo skakali nam po głowach i są mocni fizycznie. Zostaliśmy na to uczuleni w przerwie i poprawiliśmy ten element" - stwierdził Śnieg.

 

Ostrowianie w Toruniu nie trafili 7 z 16 rzutów osobistych. Próbowali bardzo często rzutów za trzy punkty, ale trafili 9 na 28 razy. Kolejny bardzo dobry mecz rozegrał w półfinale Mateusz Kostrzewski - 18 pkt., ale goście, pomimo prowadzenia pięcioma punktami w połowie czwartej kwarty, w ostatnich minutach musieli uznać wyższość wicemistrzów Polski.

 

Szkoleniowiec Polskiego Cukru Dejan Mihevc powiedział, że nie ma dla niego większego znaczenia, kto w jego zespole rzuca punkty w danym meczu. Odpowiadając na pytanie dziennikarzy o słabszą dyspozycję w serii półfinałowej Karola Gruszeckiego wskazał, że to bardzo ważny zawodnik, który ma do wykonania na boisku także wiele innych zadań niż zdobywanie punktów. Bartosz Diduszko dodał, że jest dumny z gry w zespole z takim charakterem. "Nie poddaliśmy się, pomimo tego, że w końcówce przegrywaliśmy w meczu o życie. To wielka sprawa" - mówił.

 

Trener gości Emil Rajkowic wskazał, że jego zespół musi być bardzo ostrożny, bo czwartkowy mecz numer cztery będzie jego zdaniem jeszcze trudniejszy. Kapitan przyjezdnych Łukasz Majewski ocenił, że jego drużynie zabrakło we wtorek nieco zimnej krwi.

 

"To półfinał. Nikt nie mówił, że na tym etapie będzie łatwo" - podkreślił Majewski.

 

Czwarty mecz w rywalizacji do trzech zwycięstw odbędzie się w czwartek w Toruniu. Transmisja w Polsacie Sport.