Przed rozpoczęciem drugiego turnieju Ligi Narodów w Makau było wiadomo, że Polki staną przed arcytrudnym zadaniem. Do rozegrania miały bowiem starcia z mistrzyniami i wicemistrzyniami olimpijskimi.

- Przed przyjściem do studia nie ukrywałem. W całym azjatyckim turnieju liczyłem na zwycięstwo w jednym, może dwóch setach. Musimy pamiętać z kim gramy. Mierzymy się z Chinkami, Serbkami i Tajkami a przyjeżdżamy z dziewczynami, które w sumie mają rozegrane może 30 spotkań w poważniejszych imprezach. To na pewno święto polskiej siatkówki, coś, co dziewczyny, które były na boisku, zapamiętają na długo. Chinki grały słabiej, ale my prezentowaliśmy się fajnie - powiedział Łukasz Kadziewicz.

Reprezentacja Polski w takim składzie nie miała jeszcze okazji zagrać w tak dobrymi zespołami jak Chiny.

- Te dziewczyny mistrzynie olimpijskie widziały w telewizji oglądając turnieje finałowe wielkich imprez. We wtorek zobaczyły je po raz pierwszy na porannym treningu, lub w tunelu wychodząc na halę. Okazało się, że jednak nie taki mistrz olimpijski straszny. To pokazuje, że nasza drużyna ma bardzo duży potencjał, bo dziewczyny nie połamały się psychicznie przed tym spotkaniem. To było naprawdę dobre sportowo spotkanie - dodał.

Cała dyskusja w załączonym materiale wideo.