Glik feralnej kontuzji nabawił się w poniedziałek, tuż przed ogłoszeniem przez Adama Nawałkę ostatecznego składu reprezentacji Polski na rosyjski mundial. Obrońca reprezentacji Polski, w trakcie meczu siatkonogi, próbował wykonać efektowną przewrotkę i w następstwie upadku doszło u niego do uszkodzenia więzozrostu barkowo-obojczykowego.

Dziekanowski podkreślił, że pewnych rzeczy nie da się przewidzieć i na niektóre wypadki zwyczajnie nie ma się wpływu.

- Takich rzeczy nie sposób przewidzieć, ponieważ wypadki zdarzają się zarówno na treningach jak i poza nimi. Pamiętamy zresztą sytuację z 2002 roku, gdy jeden z zawodników nadepnął na szkło i w rezultacie nie pojechał na mundial w Korei i Japonii (Santiago Canizares) - powiedział Dziekanowski.

63-krotny reprezentant Polski zwrócił jednak uwagę na fakt, że szansę na wykazanie się mają teraz inni obrońcy.

- Mamy innych zawodników, którzy będą musieli zastąpić Glika. Jest doświadczony Michał Pazdan, jest młody Jan Bednarek, są Thiago Cionek oraz Łukasz Piszczek, który z powodzeniem może występować również na środku obrony. Oczywiście trzeba zaznaczyć, że piłkarz AS Monaco stanowi filar defensywy kadry, jednak z drugiej strony selekcjoner Adam Nawałka przygotował nas już do tego, że zawsze ma jakiś awaryjny wariant na wyjście z opresji - dodał ekspert Polsatu Sport.

Na koniec Dziekanowski pocieszył również dziewięciu zawodników, którzy zostali skreśleni przez selekcjonera Nawałkę.

- Uważam, że już powołanie na zgrupowanie powinno być motorem napędowym, podczas gdy większość zawodników cieszy się tylko z wyjazdu na samą imprezę. Tak czy siak zostali oni wyróżnieni i powinni docenić szansę na trenowanie w reprezentacyjnym gronie, a później pracować dalej, by w przyszłości zagrać na kolejnych ważnych turniejach - zakończył Dziekanowski.

Cała rozmowa z Dariuszem Dziekanowskim w załączonym materiale wideo.