W turniejowych czternastkach, które siatkarscy szkoleniowcy powołują na wielkie imprezy (np. mistrzostwa świata, czy mistrzostwa Europy) jest zwykle miejsce dla czterech środkowych. Trener Heynen na turniej w Lille zabrał jedynie trzech zawodników grających na tej pozycji. Do Francji pojechali: Mateusz Bieniek, Jakub Kochanowski, Bartłomiej Lemański. Zamiast czwartego środkowego, selekcjoner powołał trzeciego zawodnika na pozycję atakującego.

 

Takie posunięcie okazało się błędem. Już w pierwszym spotkaniu w Lille – przeciwko Rosji – kontuzji kolana doznał Bieniek. Siatkarz ZAKSY Kędzierzyn-Koźle już w pierwszym secie tego spotkania opuścił parkiet i szybko stało się jasne, że do końca turnieju Heynen będzie miał do dyspozycji jedynie dwóch środkowych.

 

Lemański był na turnieju w Lille w kiepskiej dyspozycji, a i Kochanowski notował wcześniej lepsze występy w biało-czerwonych barwach. Mimo to, trener Heynen nie miał ich kim zastąpić...

 

– Bieniek jest kontuzjowany, nie mógł wejść. Pewnie w każdym innym meczu Lemański by natychmiast zszedł z boiska. Natomiast tu nie było kogo wstawić do szóstki, więc musiał zagrać – stwierdził prezes PZPS Jacek Kasprzyk.

 

– Można wziąć czterech środkowych do czternastki. To była decyzja Vitala Heynena – odparł Jerzy Mielewski.

 

– Tu rodzi się bardzo ważne pytanie. Zgrupowanie w Zakopanem rozpoczniemy już z limitem zawodników. Pojedzie tam czternastu, może piętnastu siatkarzy. W tej czternastce ma być tylko trzech środkowych. Czyli bierzemy dwóch zdrowych i nie wiadomo co z Bieńkiem? To jest dosyć ryzykowne. Ja odnoszę wrażenie, że Vital może jeszcze zmienić zdanie i dołożyć jeszcze jedno, dwa nazwiska do poszerzenia tej listy. To jest długi okres, to kilka tygodni do imprezy finałowej, może warto więc poszerzyć tę listę? – dodał Łukasz Kadziewicz.

 

Dyskusja w załączonym materiale wideo.