De Biasi to były selekcjoner reprezentacji Albanii, z którą sensacyjnie awansował do Euro 2016. Na turnieju wygrał nawet mecz z Rumunią 1:0, a jedyną bramkę zdobył Armando Sadiku. W Albanii zrobiono z niego bohatera narodowego, przyjął obywatelstwo. Ostatnio trenował hiszpańskie Deportivo Alaves. Mateusz Borek i Cezary Kowalski w swojej książce "Krótka Piłka" opowiedzieli, że Włoch przymierzany był do reprezentacji Polski właśnie po francuskich mistrzostwach Europy, gdy niepewna była przyszłość Adama Nawałki. Ten ostatecznie przedłużył umowę i pozostał na stanowisku.

Kilkanaście dni temu Boniek ogłosił ustąpienie Nawałki z funkcji selekcjonera po fatalnych mistrzostwach świata w Rosji, a nowy trener miał zostać ogłoszony w lipcu. 12 lipca do opinii publicznej trafiło nazwisko Jerzego Brzęczka, jednak wydaje się, że w grę wchodzili także szkoleniowcy zagraniczni. De Biasi miał być najpoważniejszym z nich i to od wielu miesięcy.

"Ma doświadczenie w roli selekcjonera, mówi w wielu językach, jest elastyczny" - przekonywał swego czasu prezes PZPN.

De Biasi na łamach włoskiego radia RMC opowiadał o polskiej propozycji z 2016 roku: "Dwa lata temu negocjowałem z reprezentacją Włoch i Polski, jednak wtedy Zbigniew Boniek wybrał polskiego trenera. Poczułem się, jakbym został zwolniony, byłem niezwykle zawiedziony".

Wydaje się, że temat 62-latka wrócił po zwolnieniu Nawałki. De Biasi przekonuje, że kilka godzin przed ogłoszeniem Brzęczka "czuł się selekcjonerem reprezentacji Polski". Bońka miał zniechęcić jeden fakt: "Na pytanie o problemy naszej reprezentacji usłyszałem informacje z Wikipedii".

 

Innym włoskim kandydatem miał być Cesare Prandelli.