Po nieudanej przygodzie na mistrzostwach świata 2018 w Rosji, Adam Nawałka rozstał się z reprezentacją Polski i już wówczas był przymierzany do objęcia sterów Legii Warszawa. Właściciel "Wojskowych" - Dariusz Mioduski - postanowił dać jednak szansę Deanowi Klafuriciowi, który w imponujący sposób zakończył miniony sezon, wyciągając drużynę z kryzysu, w jakim znalazła się pod koniec pracy Romeo Jozaka. Chorwat rzutem na taśmę zdobył upragniony dublet i to w momencie, w którym wydawało się, że obrona mistrzowskiego tytułu wymyka się warszawiakom spod kontroli.

Pięknym snem Nawałki było z kolei odejście do jednego z klubów Serie A po zakończeniu pracy z reprezentacją Polski. Nieudany mundial znacznie ograniczył jego szanse na realizowanie się w tym kierunku, wobec czego został on zmuszony do przekalkulowania swoich oczekiwań i wizja pracy w najlepszym, w ostatnim czasie, polskim klubie nie wydaje się już taka odległa.

O nieuchronności transferu Nawałki na Łazienkowską 3 napisał na swoim profilu twitterowym Wiśniowski.


Sytuacja z pewnością nie jest nierealna, zważywszy na nie najlepszy start Legii w obecnym sezonie. Trener Klafurić, zresztą śladem Nawałki, postanowił wprowadzić w drużynie wariant gry z trzema obrońcami, przez co wydaje się, że poczynania legionistów w defensywie zaczęły mocno kuleć. W inauguracyjnym meczu sezonu 2018/2019 "Wojskowi" przegrali z Zagłębiem Lubin 1:3, natomiast wcześniej również trzy gole wbiła im Arka Gdynia (2:3 w meczu o Superpuchar Polski).