Biało-czerwone walczyły w składzie: Ewa Nelip (UKS Żoliborz Warszawa), Renata Knapik-Miazga, Aleksandra Zamachowska (obie Wisła Kraków) i Barbara Rutz (Szpada Wrocław).

Rosjanki to dotychczas trzeci zespół rankingu światowego, a Polki - szósty. Podopieczne trenera Bartłomieja Języka miały jednak dobre wspomnienia z rywalizacji z nimi, gdyż przed rokiem w Lipsku na identycznym etapie wygrały 45:41 i później stanęły na najniższym stopniu podium.

W środę biało-czerwone nie zaczęły najlepiej i po dwóch walkach przegrywały 6:10. Później straty zmniejszyła Knapik-Miazga, ale po raz drugi pojedynek różnicą trzech trafień przegrała Zamachowska i znowu było "minus cztery". Wtedy na jedno stracie pojawiła się na planszy ubiegłoroczna mistrzyni globu Tatiana Gudkowa, ale tym razem - inaczej niż w finale w Lipsku - musiała uznać wyższość Nelip i zrobiło się 20:21.

Po porażkach Knapik-Miazgi i Rutz, która zastąpiła Zamachowską, było 25:31 i dwie walki do końca. Wtedy Polki wzięły się do odrabiania strat.

Knapik-Miazga pokonała 5:1 Tatianę Andriuszynę, a w kończąca mecze liderka ekipy Nelip szybko doprowadziła do remisu w pojedynku z Violettą Kołobową. Polka wyszła nawet na 37:36, ale 17 s przed końcem regulaminowego czasu pozwoliła się trafić.

O wszystkim miała rozstrzygnąć dodatkowa minuta. Nelip wylosowała priorytet, co sprawiło, że to Rosjanka musiała ryzykować i atakować. I udało się jej to w 20. sekundzie dogrywki.

To druga z rzędu porażka Polek w podobnych okolicznościach w bardzo ważnym spotkaniu. Przed miesiącem uległy Francuzkom 44:45 w finale mistrzostw Europy.

Biało-czerwone, które wcześniej wygrały z Ukrainkami 45:37, rywalizację o miejsca 5-8 rozpoczną od meczu z nieudanie broniącymi w Wuxi tytułu Estonkami. Te z kolei w ćwierćfinale uległy Amerykankom 23:24, co było korzystnym rozwiązaniem, gdyby to Polki walczyły o medale.