- Przegrana ze Spartakiem to był wypadek przy pracy. Ten mecz nie oddał realnej siły i możliwości Legii. Przed rewanżem na pewno są przesłanki do optymizmu. Przede wszystkim dlatego, że Legia jest zdecydowanie lepszym zespołem od Spartaka. A jeśli słowacka drużyna strzeliła w Warszawie dwa gole, to mistrzowie Polski są w stanie strzelić więcej na wyjeździe - powiedział Saganowski.

Bramki dla gości zdobyli zawodnicy występujący w przeszłości w polskich klubach: Erik Grendel (Górnik Zabrze) i Jan Vlasko (Zagłębie Lubin).

- Wszyscy w Legii zdają sobie sprawę, że ten mecz był słaby. Jednak w stołecznej drużynie drzemie duży potencjał. W końcówce meczu w Warszawie podopieczni Deana Klafurica mieli zdecydowaną przewagę i stwarzali sobie sytuacje bramkowe. Wkrótce do zespołu dołączą reprezentanci Polski oraz Michał Kucharczyk, który był kontuzjowany. Szkoleniowiec będzie więc miał więcej możliwości. Dlatego Legia może przegrać jedynie ze sobą, a nie ze Spartakiem - podkreślił były napastnik stołecznego klubu.

Na pomeczowej konferencji prasowej trener mistrzów Polski Dean Klafuric tłumaczył słabą postawę swoich piłkarzy wirusem, który miał ich dopaść w noc poprzedzającą spotkanie.

- Ciężko to komentować, ponieważ nie jestem w zespole. Widać było, że coś nie zafunkcjonowało. Na pewno Legia obecnie nie przypomina tej z końcówki poprzedniego sezonu, kiedy wygrała pięć z sześciu ostatnich meczów - zakończył były napastnik Legii.

Rewanż na Słowacji zostanie rozegrany we wtorek. W przypadku odpadnięcia w tej fazie, Legia wystąpiłaby w trzeciej rundzie kwalifikacji Ligi Europejskiej.