Pięćdziesiątka wcale nie musi oznaczać sportowej emerytury! Udowodnił to Renzo Gracie, a więc zawodnik znany między innymi z organizacji Pride czy WCC, zaś swoją ostatnią walkę (w 2010 roku!) stoczył w UFC. Przegrał wówczas z Mattem Hughesem na wydarzeniu z numerkiem 112.
 
Później członek słynnej brazylijskiej rodziny zajął się "trenerką", prowadząc takie sławy jak Georges St. Pierre (26-2, 8 KO, 6 sub), Chris Weidman (14-3, 6 KO, 4 sub) czy Frankie Edgar (23-6-1, 7 KO, 4 sub). Jak cała rodzina specjalizuje się oczywiście w brazylijskim jiu-jitsu, posiada czarny pas.
 
Po ośmiu latach 51-latek postanowił jednak wrócić do oktagonu i stoczył walkę z Yukim Kondo (60-35-9, 19 KO, 17 sub) na gali One Championship: Reign of Kings na Filipinach. Brazylijczyk poddał równie doświadczonego, 43-letniego Japończyka w drugiej rundzie duszeniem zza pleców.
 
"Zrobiłem to, co moja rodzina robiła przez ostatnie sto lat. Udusiłem rywala" - skomentował żartobliwie Gracie.