Witek legitymuje się w tym roku drugim wynikiem w Europie (66,53) w rzucie oszczepem. Wynik ten osiągnęła 5 maja w Białogardzie. Tydzień później podczas zawodów Diamentowej Ligi w Szanghaju rzuciła 64,49. Później zmagała się z problemami zdrowotnymi z barkiem i do startów wróciła dopiero 5 lipca w Lozannie, gdzie osiągnęła 56,72. Od tego momentu nie osiągnęła już dalszej odległości, ale mimo tego została mistrzynią kraju w Lublinie - 55,97.

"Nie jadę na mistrzostwa decyzją zarządu PZLA. Spełniłam wszystkie kryteria, jakie były wymagane odnośnie minimum na mistrzostwa Europy. Z tego co wiem - za mało teraz rzucam, ale jestem obecnie w ciężkim treningu" - podkreśliła Witek.

Dodała, że decyzja związana z jej brakiem w reprezentacji na ME nie została absolutnie podjęta przez nią.

"Chętnie pojechałabym na te zawody. Nie wiem, co o tym myśleć w tej chwili" - dodała zawodniczka AML Słupsk.

Dyrektor sportowy PZLA Krzysztof Kęcki przyznał w rozmowie z PAP, że powodem braku Witek w składzie na ME jest niedoleczona kontuzja obręczy barkowej, która uniemożliwia osiąganie przez nią wysokiej dyspozycji startowej w tej części sezonu.

"Chciałabym dowiedzieć się, który lekarz stwierdził lub ewentualnie wydał zakaz rzucania, bo byłam w Carolina Medical Center w Warszawie i Rehasport w Poznaniu i żaden lekarz nie zabronił mi rzucać. Chyba że pan Kęcki ma takie uprawnienia i tak bardzo się zna" - skomentowała słowa dyrektora sportowego PZLA zawodniczka.

Dodała, że w takim razie można zapytać po co są kryteria, "jeżeli i tak one nie mają później znaczenia"?

W składzie na ME w Berlinie nie ma żadnej polskiej oszczepniczki. Daleka od najlepszej dyspozycji po kontuzji jest rekordzistka kraju i czwarta zawodniczka Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro Maria Andrejczyk - piąta na niedawnych MP z wynikiem 50,76.