Trener Kownackiego przed walką z Martinem: Adam nigdy nie pęknie

Sporty walki
Trener Kownackiego przed walką z Martinem: Adam nigdy nie pęknie
fot. Polsat Sport

- Nie komplikujmy prostych spraw. Wiadomo, że Adam przyjmie, bo to jest boks. Tu się ludzie biją, a nie macają. Martin też przyjmie i na końcu skończy się tym, że wygra ten, który ma bardziej bezwzględny charakter, kto nie pęka, potrafi przyjąć i przywalić dwa razy mocniej. Bo to boks. Adam nigdy nie pęknie - mówi Keith Trimble, trener Adama Kownackiego (17-0, 14 KO).

Czołowy polski pięściarz wagi ciężkiej już 8 września w nowojorskiej Barclays Center walczyć będzie z byłym mistrzem świata wagi ciężkiej, Charlesem Martinem (25-1, 23 KO).

 

Przemek Garczarczyk: Złości Ciebie fakt, że opinie kibiców i sporej części dziennikarzy dotyczą nie tego czy Adam wygra, tylko jak szybko? Dla wielu to formalność.
 
Keith Trimble: To zawsze głupota, takie gadanie. Nie ma łatwych walk, nigdy, w żadnej kategorii. A zwłaszcza w takiej, gdzie jeden cios i po wszystkim. Kiedy ten po drugiej stronie wychodzi na ring, w normalnej walce, a nie jakichś cyrkach, to wychodzi po to, żeby wygrać. Martin, człowiek, który przegrał tylko raz, z Anthony Joshuą, tym bardziej. 
 
Style robią walkę. Martin lubi bić z defensywy, czekać co zrobi przeciwnik. Adam odwrotnie - nie czeka, tylko idzie i bije. Dużo i mocno. 
 
Wszyscy wiemy, jak walczy Martin. Nie będę ci bełkotał, że spędzę 400 godzin, siedząc po nocach przed komputerem, analizując każdy ruch Martina. Po co? Wiemy, że będzie czekał na Adama i go kontrował. Wszystko pozostałe, to jakieś tam dodatki. Co tu analizować? Kiladze miał tańczyć przez 12 czy 100 rund i obijać Adama. Wytrzymał w tym pomyśle przez dwie, później była rzeźnia. I jeszcze te głupawe komentarze sprawozdawców TV na początku, że Adaś za gruby, a Kiladze to ma Roacha w narożniku, to czy tamto. Od trzeciej rundy nagle ekipa widziała coś innego - czyli to, co my wiedzieliśmy od dawna. Później jeszcze było umniejszanie sukcesu Kownackiego, że ten Kiladze nie był niby taki groźny, z wagi cruiser, itd, itp. Zupełnie coś innego niż mówiono przed walką. Pytam: kto pakuje 40 tysięcy dolarów, bo tyle poszło na obóz Kiladze, myśląc, że jego pięściarz przegra? Nie komplikujmy prostych spraw - wiadomo, że Adam przyjmie, bo to jest boks. Tu się ludzie biją, a nie macają. Martin też przyjmie i na końcu skończy się tym, że wygra ten, który ma bardziej bezwzględny charakter, kto nie pęka, potrafi przyjąć i przypier…dwa razy mocniej. Bo to boks. Adam nigdy nie pęknie. On nie wie, co to znaczy. 
 
Adam kontra Charles, to kolejna walka z pięściarzem leworęcznym.
 
No właśnie - znajdź teraz takiego sparingpartnera, który jest duży jak Martin, zwykle atakuje z defensywy i jeszcze jest leworęczny? Po pierwsze takich nie ma dużo, a jak są, to są leniami, którym nie chcę się nawet zarobić bo wiedzą, jak trenuje Adam. Łatwo nie jest, ale damy radę - jak zawsze. Kownacki się zmienia z obozu na obóz.  Już z Kiladze, poza pierwszymi dwoma rundami, gdzie była kontuzja, był lepszy w obronie, łapał dobrze dystans. Nie mówię super - mówię lepszy. Szpilka też był leworęczny i wszyscy widzieliśmy, co się działo w ringu. To jest wesołe - od kilku lat pięściarze i ich trenerzy mają “pewny plan na prostego do walczenia” Adama...a później są zdziwieni, że nie wyszło, że leżą na dupie. A my się śmiejemy.
 
Gdzie tkwi tajemnica waszego, wydaje się bezgranicznego, zaufania?
 
W mówieniu sobie prawdy. Nie wszyscy są gotowi na prawdę. Jak jest coś nie tak podczas walki, to będę pierwszy, który się go zapyta “co ty tam odpierd…!” Od niego też dostaję to samo. Ogólnie, jeśli zawodnik się kręci po różnych salach,  pyta się wszystkich dookoła o radę, o to czy tamto, jak boksować, to znaczy, że się trzeba natychmiast rozejść. Nie ma sensu tracić swojego czasu. Adam jest kim jest - to co widzisz, to jest prawda. Nie ma dziesięciu twarzy, bo akurat teraz wypada coś powiedzieć, bo to się może kiedyś zamienić na jakąś kasę. Ja jestem uczciwy ze wszystkimi, nie odwrócę się od ciebie bo na mnie nie zarabiasz, bo przegrałeś.  Wszyscy, których trenuję o tym wiedzą. Mam dwóch chłopaków w MMA - Andre Harrison (19-0)  i Gregor Gillespie, który w UFC jest 12-0. Traktujemy się jak rodzina, poważnie. Niektórzy mówią do mojej żony “mamo”, a ja uważam  Harrisona za przybranego syna. I zawsze tak będzie, przegrana, wygrana czy remis. Jak była walka ze Szpilką, to widziałem takiego jednego - wiesz o kogo chodzi - co się wokół nas kręcił, a później obejmuje się  ze Szpilką. Widzę ich jak wchodzą do hotelu, wołam “Hallo, już nas nie lubisz?”, a on się patrzy na mnie jakbym miał 100 głów. Taka jest rzeczywistość w boksie. Jak do mnie przyszedł Adam,  miał chyba pięć walk… przez pięć lat. Chłopak z olbrzymim charakterem, normalny i szczery,  trzeba mieć młot w ręku, żeby coś poczuł, nie zna strachu. Od tego czasu, ja tylko dokładam do tych cech charakteru elementy boksu. Te pierwsze rzeczy były dla mnie najważniejsze. Zawsze będą.
Przemysław Garczarczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze