Jerzy Mielewski: Pierwszy oficjalny sparing na trzy tygodnie przed mistrzostwami świata. Za wiele wniosków nie wyciągniemy ze spotkania w Ostrowie Świętokrzyskim?

Ireneusz Mazur: Cudów wielkich nie mogliśmy oczekiwać. Prawo fizyczne nie pozwala zawodnikom, którzy schodzą z obciążeń i treningów występować w swojej najwyższej dyspozycji. Pierwsze mecze są zawsze nacechowane nie do końca poukładaną grą. Ten rodzaj przeciwnika - o świetnej motoryce i atletyce, ale trochę kiepscy taktycznie był odpowiednim dla nas. Szaleństwa nie było i trzeba było grać blokiem i zagrywką. To wszystko wystarczyło mimo wszystkich roszad, dokonywanych przez trenera. Rywal był wymagający, ale posiadający duże luki, można było grać swobodnie. Ten sezon przyzwyczaił nas do roszad na parkiecie.

Ciągle pojawiają się pytania. Czy trener Vital Heynen w końcówce meczów sparingowych wreszcie zagra "poważnie" i wyklaruje pierwszą szóstkę? A może nadal będzie korzystał z całej czternastki?

Są zawroty głowy, jednak trzeba się piąć do góry. Trener nadal idzie bardzo szeroko swoim składem i z punktu widzenia szkoleniowego jest to doskonała rzecz. Pytanie jest zasadnicze: czy w tym stylu, jaki sobie przyjął selekcjoner wystarczy naszej reprezentacji czasu, aby zbudować optymalną formę i określony skład, który ma osiągnąć wynik. Awans do szóstki czy ósemki nie będzie mistrzostwem świata. My wciąż jesteśmy mistrzami, jednak do obrony potrzebne jest wygrywanie. Płaszcz królewski zobowiązuje nas do pewnego poziomu, jednak obawiam się, że może nam zabraknąć tego czasu. Zdarzają się cuda, jednak zawężenie składu pozwoli nam nabrać pewności siebie.

Już w przyszły piątek Memoriał Wagnera, a tam starcia ze światowym topem. Czego spodziewasz się w Krakowie po naszej reprezentacji?

Mam wrażenie, że obecność kibiców i presja na naszym zespole będzie niwelować różnice poziomu sportowego. Każdy z tych zespołów prezentuje inną filozofię. Na tym turnieju nie będziemy w stanie prawdopodobnie grać jeszcze siatkówki, którą moglibyśmy poradzić sobie z każdym z tych zespołów. Jeszcze jesteśmy daleko od tego...

 

Cała rozmowa Jerzego Mielewskiego z Ireneuszem Mazurem w załączonym materiale.