Pochodzący z Buenos Aires Andreozzi jest piątym reprezentantem Argentyny, który wygrał szczeciński turniej. Wcześniej dokonali tego Juan Ignacio Chela, Edgardo Masa, Augustin Calleri i Sergio Roitman. Davidovich-Fokina to z kolei siódmy Hiszpan, który zagrał w finale i nie zdołał przełamać „hiszpańskiej klątwy”. Nigdy reprezentantowi tego kraju nie udało się triumfować.

Andreozzi w ostatnim meczu turnieju wykazał się przede wszystkim cierpliwością, dokładnością i konsekwencją. Nie dawał się ściągać do siatki. Stał na końcu kortu i czekał na błędy rywala, który z kolei prezentował młodzieńcza fantazję. Davidowich-Fokina ryzykował, starał się grać agresywnie, zagrywał skróty, by po nich zdobywać punkty lobami. Akcje były spektakularne i wywoływały gromkie oklaski. Jednak konsekwencja zwyciężyła.

Andreozii przewagę w meczu zdobył przełamując Hiszpana w ostatnim gemie. Potem wprawdzie młodszy rywal zdołał odrobić straty i wyrównać na 1:1 po dwóch setach, ale w połowie decydującej partii nieudany atak Davidovicha-Fokiny przy siatce otworzył kort rywalowi. Ten wykorzystał sytuację, objął prowadzenie 3:1 i nie oddał go do końca meczu.

„Widziałem tu w galerii sław turnieju zdjęcia moich rodaków, którzy wygrywali turniej i dobrze będzie zobaczyć za rok swoje zdjęcie” – przyznał Andreozii dodając: „Jestem szczęśliwy z awansu do pierwszej setki ATP. Był taki moment w turnieju, że czułem zmęczenie, ale półfinał czy finał powodowały dodatkową motywację do gry”.

Jego Hiszpański rywal skomentował krótko: „To był dla mnie dobry turniej, w którym zagrałem wiele dobrych meczów, ale dziś rywal był lepszy” – przyznał 19-latek z Malagi.

Wynik finału:

Guido Andreozzi (Argentyna, 4) – Alejandro Davidovich-Fokina (Hiszpania) 6:4, 4:6, 6:3.