Serbowie już przed niedzielnym pojedynkiem z biało-czerwonymi w Warnie, który kończył rywalizację w grupie H, byli pewni miejsca w "szóstce" czempionatu. W konfrontacji z walczącymi o życie Polakami popełniali mnóstwo błędów i przegrali gładko 0:3. Tym samym awans do trzeciej rundy uzyskali podopieczni Vitala Heynena, a radzący sobie ostatnio coraz lepiej Francuzi zostali wyeliminowani.

 

"Motywacji nam nie brakowało. Chcieliśmy wygrać. Zaczęliśmy szóstką, która wystąpiłaby, gdyby to spotkanie było dla nas meczem o życie, a dla Polski nie. Rywale grali bardzo dobrze w każdy elemencie. Na pewno obejrzymy jeszcze ten mecz i będziemy się starali znaleźć, co mogliśmy zrobić lepiej, ale myślę, że przeciwnicy byli lepsi pod każdym względem. Widać było, że trochę brakowało nam energii, ale to nie umniejsza zwycięstwa Polski" - podsumował Lisinac.

 

Środkowy, który w przeszłości był zawodnikiem PGE Skry Bełchatów, zaprzeczył jakoby jego drużyna przegrywając chciała wyeliminować przy okazji "Trójkolorowych". - Każdy będzie coś mówił, nie interesuje mnie to. My wiemy, że zawsze chcemy wygrać. Tak było też w tym meczu, ale nie udało nam się. Nie interesuje nas, kto co będzie mówił - podkreślił.

 

Dziennikarze pytali o tę sprawę także reprezentantów Polski, którzy niechętnie się wypowiadali na ten temat. - Lubicie drążyć, gdy przegrywamy. Zostawcie to. Z Serbią zagraliśmy bardzo dobre spotkanie. Nie wiem, czy rywale - nawet gdyby grali na maksa - daliby nam radę. To, co koledzy wyprawiali na zagrywce i w ataku...pozostawało im tylko bić brawo - zaznaczył Fabian Drzyzga.

 

Artur Szalpuk przyznał, że on i jego koledzy z zespołu byli przygotowani na bardzo trudny, nawet pięciosetowy mecz z Serbami, którzy zazwyczaj imponują siłą uderzenia. - Mam wrażenie, że byli po bardzo ciężkiej siłowni. Przynajmniej tak się zachowywali na boisku. Ale to nie nasz problem, bo my zagraliśmy dobrze, a nawet bardzo dobrze. Nie będę oceniał tego spotkania. Najważniejsze jest, co ten mecz dał, czyli awans - skwitował.

 

Wariant z umyślnym przegraniem spotkania przez rywali odrzucił Aleksander Śliwka. - Kto mówi o podkładaniu się? Serbowie wyszli pierwszym składem, grali normalnie o zwycięstwo. Dopiero kiedy zobaczyli, że jesteśmy bardzo dobrze dysponowani, to zmienili paru zawodników. To nie jest nacja, która odpuszcza. Może nie rozprawiajmy, czy oni zagrali źle. Przez półtora seta widać było, że mieli apetyt na zwycięstwo, ale nasze atuty i koncentracja pokazały im, że dziś nie będą w stanie nas pokonać - podsumował.

 

Dziennikarze spytali przyjmującego Zaksy Kędzierzyn-Koźle, czy biało-czerwonych zaskoczyła duża liczba błędów bałkańskiej ekipy. - Przy tak dobrej naszej grze musieli jeszcze bardziej ryzykować z zagrywki, bo dobrze przyjmowaliśmy. Potem zaczęli się mylić w innych elementach. To nie tak, że Serbowie zagrali słabo. Zagrali tyle, na ile im nasza drużyna pozwoliła - podkreślił.