Pindera: Czy Powietkin powinien pomyśleć o emeryturze?

Sporty walki
Pindera: Czy Powietkin powinien pomyśleć o emeryturze?
fot. PAP

Ostatnia walka Aleksandra Powietkina z Anthonym Joshuą odbiła się szerokim echem. Rosjanin został znokautowany, a Lennox Lewis mówi, że to sygnał, by kończyć karierę.

Każdy ma prawo do swojego zdania, a szczególnie ktoś taki jak Lewis. On też zdobył olimpijskie złoto w wadze superciężkiej, podobnie jak Joshua i Powietkin, i tak jak oni był mistrzem na zawodowym ringu. Miałem przyjemność komentować wiele jego walk i kilka razy rozmawiać. I były to ciekawe doświadczenia.


Lennox Lewis wie co mówi. Był pięściarzem lepszym od Anglika i Rosjanina, ale po szczęśliwej wygranej z Witalijem Kliczką zrozumiał, że jego czas się kończy. Myślę, że wtedy w Los Angeles, nawet gdyby starszy z ukraińskich braci nie doznał poważnej kontuzji, jeszcze dałby sobie radę. Ale w rewanżu górą byłby już Ukrainiec.


I dlatego Lewis zakończył karierę, choć mógł zarobić jeszcze miliony. Ale to zawsze był inteligentny facet, i wiedział co robi.


Nie wiem czy rady, których teraz udziela Powietkinowi zostaną przez Rosjanina wysłuchane. Sasza na Wembley w starciu z Joshuą pokazał się z bardzo dobrej strony. Być może nawet nieznacznie prowadził do chwili przerwania walki, ale punktacja po sześciu rundach nie ma znaczenia, gdy pojedynek zakontraktowany jest na dwukrotnie dłuższy dystans. Moim zdaniem Joshua kontrolował przebieg wydarzeń, był ostrożny i czekał na stosowny moment. Kiedy ten nadszedł, po prostu zrobił swoje.


Powietkin ma za sobą wiele ciężkich wojen. Pamiętam opowieści kolegów kickbokserów, którzy mi opowiadali o walkach, które toczył w formule full contact.


Później była długa i piękna bokserska kariera znaczona wielkimi sukcesami. Był przecież mistrzem Europy i świata, na igrzyskach olimpijskich w Atenach zdobył złoty medal.


Na zawodowym ringu też nie zawodził, choć nie zawsze był tym Powietkinem jakiego chcielibyśmy widzieć. Potrafił przyjąć i oddać, bił się twardo i do końca. Prawdziwy wojownik. Ale za taką postawę płaci się wysoką cenę. Przed walką z Joshuą przegrał tylko raz, z Władimirem Kliczką w Moskwie. Ale nie dał się wtedy znokautować.

 

Powietkin nie wygląda na pięściarza rozbitego, ale kiedyś nawet Joshua, by go nie skończył przed czasem. Wiek i setki ciężkich ciosów, które przyjął, robią jednak swoje. Owszem wciąż jest znakomity, ale już nie tak twardy, jak dawniej. Dlatego warto się zastanowić, co dalej. W tym kontekście wypowiedź Lennoksa Lewisa ma sens.


Władimir Kliczko był znacznie bliżej wygranej z Joshuą niż Powietkin. Miał go na deskach, mógł znokautować. Ale po bolesnej przegranej przeszedł na emeryturę, zrozumiał że nie wolno kusić losu.


Powietkin ma inny charakter, być może nie ma też tylu pomysłów na dalsze życie, jak młodszy z ukraińskich braci, więc zapewne jeszcze go w wojennym tańcu na bokserskim ringu zobaczymy, choć z pewnością lepszy już nie będzie.


Tacy jak Rosjanin, twardzi, dumni wojownicy, czasami starzeją się w jeden wieczór i warto o tym pamiętać.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze