Obaj trenerzy z powodu kontuzji nie mogli skorzystać ze wszystkich piłkarzy, ale większe straty były po stronie Miedzi. W Piaście nie mógł zagrać Joel Valencia, a w ekipie gospodarzy brakowało Rafała Augustyniaka, Omara Santany i Marquitosa. Jakby tego było mało po 20 minutach z powodu urazu musiał zejść z boiska Paweł Zieliński. Wtedy było już 1:1.
 
Lepiej w mecz weszli goście, którzy w kilku pierwszych minutach zdążyli wywalczyć dwa rzuty rożne i rzut wolny, po których w polu karnym beniaminka było groźnie. Legniczanie w tym czasie zupełnie nie radzili sobie z pressingiem rywali i ograniczali się do wstrzeliwania piłki na połowę przyjezdnych. Po jednym z takich wykopnięć Aleksandar Sedlar tak zagrał głową do Jakuba Czerwińskiego, że piłkę przejął Mateusz Szczepaniak i mocnym uderzeniem pod poprzeczkę nie dał szans Jakubowi Szmatule.
 
Po stracie gola przez kilka chwil piłkarze Piasta sprawiali wrażenie zagubionych, ale po kilku minutach ruszyli na "Miedziankę". Przyjezdni prowadzili grę, byli agresywniejsi i częściej gościli na połowie rywali, którzy zagęszczali pole i szukali szans w kontratakach.
 
Groźniejsi byli w swoich poczynaniach podopieczni trenera Waldemara Fornalika i po niespełna kwadransie doprowadzili do remisu. Z lewej strony dośrodkował Gerard Badia i Michal Papadopulos przy biernej postawie defensorów Miedzi strzałem głową pokonał Łukasz Sapelę.
 
Po golu obraz gry niewiele się zmienił. Miedź niby próbowała zaatakować śmielej, ale nie radziła sobie w środkowej strefie, gdzie panowali przyjezdni. Dzięki pressingowi Piast szybko przejmował piłkę i starał się skrzydłami przedostać w pobliże pola karnego legniczan. Po jednej z takich akcji do siatki powinien trafić Mateusz Mak, ale jego strzał z kilku metrów zdołał obronić Sapela.
 
Gliwiczanie nacierali i dopięli swego, w czym duży udział miał bramkarz Miedzi. Po dośrodkowaniu z lewej strony Sapela, który od początku meczu spisywał się niepewnie, wyskoczył do piłki, ale jej nie sięgną, a ta odbiła się od Artura Pikka i wpadła do siatki.
 
Do końca pierwszej połowy pozostawało kilka minut i wydawało się, że już nic się nie wydarzy. Miedź zdołała jeszcze jednak przeprowadzić dwa ataki i po drugim doprowadziła do remisu. Henrik Ojamaa zagrał prostopadle w pole karne i piłka tak się poodbijała, że trafiła do Fabiana Piaseckiego, który mocnym strzałem doprowadził do remisu.
 
Pierwszy kwadrans po przerwie należał do gliwiczan, którzy w tym okresie dwa razy poważnie zagrozili bramce gospodarzy. Najpierw głową strzelał Jorge Felix i Sapela zdołał z linii wybić piłkę. Kilka chwil później, po rzucie rożnym, również głową uderzył Papadopulos, ale trafił w bramkarza Miedzi.
 
Później gra się wyrównała, a nawet momentami stroną przeważającą byli legniczanie. Obu ekipom brakowało jednak precyzji w rozgrywaniu akcji i obie też ekipy były już bezbłędne w defensywie.
 
Im było bliżej końca spotkania, tym coraz mniej się działo w środku pola i akcje przenosiły się z jednej bramki pod drugą. Kilka razy w polu karnym Piasta mocno się zakotłowało, ale to przyjezdni mieli w ostatnich minutach piłkę meczową. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego do piłki doszedł najszybciej Tomasz Jodłowiec, ale jego strzał głową był bardzo niecelny.
 

Po meczu powiedzieli:

 

Waldemar Fornalik (trener Piasta): - Obu zespołom przydarzyły się dzisiaj błędy, po których padały bramki. Miedź potrafi dobrze operować piłką i także stosuje dużą wymienność pozycji, z czym mieliśmy trochę problemów. Wydaje mi się, że bardzo ważna była bramka na 2:2. Gdyby nie ona, byłoby nam łatwiej o zwycięstwo. Mieliśmy w drugiej połowie kilka sytuacji i mogliśmy zdobyć trzeciego gola, ale dobrze bronił bramkarz Miedzi. Mówi się, że jak nie możesz wygrać, to chociaż zremisuj. I tak zrobiliśmy, ale czujemy niedosyt.

 

Dominik Nowak (trener Miedzi): - Zacznę od podziękowania dla moich piłkarzy, bo im się należą. Włożyli dzisiaj dużo zdrowia w grę. Mieliśmy swój plan na ten mecz i to zarówno w grze obronnej jak i w ataku. Dobrze wychodziliśmy do kontrataków, ale albo brakowało ostatniego podania, albo podejmowaliśmy złe decyzje. Wiedzieliśmy, że Piast ma groźne skrzydła i groźnego napastnika. Nie ustrzegliśmy się jednak błędów i właśnie po akcjach w bocznych sektorach boiska straciliśmy oba gole. Przegrywaliśmy, ale się podnieśliśmy i brawa za to dla zespołu. Było widać u nas troszeczkę brak środka pola, tej naszej kreatywności, co było naszą wizytówką. W przerwie zmieniliśmy system gry, nie byliśmy w stanie prowadzić środkiem naszej gry i postanowiliśmy stosować prostsze środki. Walczyliśmy do końca, ale Piast też miał swoje okazje i mogliśmy skończyć z niczym. Teraz przerwa na reprezentację, którą wykorzystamy także na odpoczynek.

 
Miedź Legnica – Piast Gliwice 2:2 (2:2)
 
Miedź: Łukasz Sapela - Paweł Zieliński (20. Grzegorz Bartczak), Tomislav Bozic, Kornel Osyra, Artur Pikk - Henrik Ojamaa (60. Wojciech Łobodziński), Borja Fernandez, Fran Cruz, Mateusz Szczepaniak (79. Juan Camara), Fabian Piasecki – Petteri Forsell.
Piast: Jakub Szmatuła - Marcin Pietrowski (90+4. Martin Konczkowski), Jakub Czerwiński, Aleksandar Sedlar, Mikkel Kirkeskov - Mateusz Mak (68. Aleksander Jagiełło), Patryk Dziczek, Tomasz Jodłowiec, Jorge Felix (79. Tom Hateley), Gerard Badia - Michal Papadopulos.
 
Bramki: 1:0 Mateusz Szczepaniak (5), 1:1 Michal Papadopulos (18-głową), 1:2 Artur Pikk (41-samobójcza), 2:2 Fabian Piasecki (45+1).
 
Żółta kartka: Fran Cruz (Miedź), Patryk Dziczek, Mikkel Kirkeskov (Piast).
 
Sędzia: Dominik Sulikowski (Gdańsk). Widzów: 5 223.