41-letni Henry wrócił do korzeni. Właśnie w Monaco w wieku 17 lat zadebiutował w Ligue 1 i z tego klubu ruszył na podbój futbolowego świata. Później bronił barw Juventusu Turyn, Arsenalu Londyn i Barcelony. Z drużyną narodową zdobył mistrzostwo świata (1998) i Europy (2000), a karierę zakończył w 2014 roku.

 

W roli szkoleniowca nie ma jak na razie zbyt dużego doświadczenia. Od 2016 roku był asystentem trenera reprezentacji Belgii, ale zarówno jego hiszpański przełożony Roberto Martinez, jak i zawodnicy podkreślali udział Francuza w zajęciu przez "Czerwone Diabły" trzeciego miejsca w tegorocznym mundialu w Rosji.

 

We wrześniu był przymierzany do Girondins Bordeaux, a wreszcie 13 października podpisał kontrakt z Monaco, gdzie zastąpił Leonardo Jardima. Portugalczyk nawiązał do lat świetności zespołu z księstwa - w sezonie 2016/17 zdobył mistrzostwo Francji i dotarł do półfinału Ligi Mistrzów, a w maju tego roku cieszył się z drugiego miejsca w ekstraklasie. W tym sezonie jednak jego piłkarze wygrali tylko na inaugurację, a w kolejnych ośmiu spotkaniach powiększyli dorobek o trzy punkty i zakotwiczyli w ogonie tabeli.

 

Henry po tygodniu pracy nie odmienił drużyny i nie doprowadził do przerwania złej passy, choć i okoliczności mu nie pomogły.

 

Gospodarze uzyskali prowadzenie w 17. minucie, kiedy Adrien Thomasson strzelił głową z 11 metrów, a fatalny błąd popełnił senegalski bramkarz Monaco Seydou Sy, który nie zdołał opanować piłki lecącej mu praktycznie prosto w ręce. W 37. minucie boisko z powodu kontuzji musiał opuścić kolumbijski snajper Radamel Falcao, a od 66. minuty goście musieli grać w dziesiątkę, gdyż wprowadzony na boisko kilkadziesiąt sekund wcześniej Samuel Grandsir ciosem niczym z karate zaatakował w walce o piłkę rywala i sędzia ukarał go czerwoną kartką.

 

W 85. minucie wynik na 2:0 podwyższył rezerwowy z RPA Lebo Mothiba, który w sytuacji sam na sam, techniczną "podcinką", pokonał bramkarza gości. Tuż przed końcowym gwizdkiem honorowe trafienie dla Monaco z rzutu karnego uzyskał Belg Youri Tielemans.

 

Z zespołem ze Strasburga Monaco przegrało po raz pierwszy od 2002 roku, a po czwartej z rzędu porażce, z dorobkiem ledwie sześciu punktów spadło na przedostatnią pozycję w tabeli. Tyle samo ma zamykającą ją jedenastka z Guingamp.

 

Na przeciwnym biegunie znajduje się zespół Paris Saint-Germain, który mimo braku kilku podstawowych piłkarzy, bez problemów pokonał ekipę Rafała Kurzawy Amiens 5:0 i z kompletem punktów prowadzi w tabeli.

 

Niemiecki trener paryżan Thomas Tuchel pozwolił w sobotę odpocząć kilku kluczowym graczom, m.in. Brazylijczykom Neymarowi i Thiago Silvie oraz Belgowi Thomasowi Meunierowi, prawdopodobnie oszczędzając ich na środowy pojedynek z Napoli w Lidze Mistrzów. Rezerwowym był włoski bramkarz Gianluigi Buffon, a już w przerwie boisko opuścił jego rodak, pomocnik Marco Verrati.

 

Gospodarze objęli prowadzenie już w 12. minucie, kiedy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Angela Di Marii celną główką popisał się brazylijski obrońca Marquitos. Argentyński skrzydłowy swoje podanie niemal skopiował w 42. minucie, a tym razem piłkę w siatce umieścił Adrien Rabiot.

 

Gdy wydawało się, że po raz pierwszy w tym sezonie stołeczna ekipa nie strzeli krajowemu rywalowi trzech goli, w końcówce wrzuciła szósty bieg.

 

W 80. minucie na 3:0 podwyższył, także uderzeniem głową, Niemiec Julian Draxler, a dwie minuty później bramkę zdobył Kylian Mbappe. To dziewiąte trafienie niespełna 20-letniego piłkarza w szóstym występie w Ligue 1 w tym sezonie, gdyż na inaugurację zabrakło go w składzie, a następnie został zawieszony na trzy mecze za popchnięcie rywala. Tylko w jednym spotkaniu zabrakło go wśród strzelców. Cztery kolejne gole dodał w LM i reprezentacji Francji.

 

Trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry wynik ustalił inny 19-latek Moussa Diaby.

 

"Nie ma mocnych na Paryż. Kolejny spacer po parku" - zatytułował relację z meczu dziennik "L'Equipe", nawiązując do nazwy stadionu Parc de Princes i łatwości, z jaką gracze Tuchela pokonują kolejnych przeciwników.

 

PSG to pierwszy w historii zespół, który w 10 kolejkach wywalczył komplet punktów, a wrażenie robi też bilans bramek: 37-6. W tabeli mają aż osiem punktów przewagi na Lille OSC (2:1 z Dijon) i 13 nad Olympique Lyon, ale ta drużyna w niedzielę może stracić trzecią pozycję.

 

Jedynej porażki w sezonie paryżanie doznali jak na razie w Champions League - na inaugurację w Liverpoolu 2:3.

 

Rafał Kurzawa, który do Amiens trafił latem, po wygaśnięciu kontraktu z Górnikiem Zabrze, w drugim kolejnym spotkaniu był rezerwowym. Jego ekipa, która doznała szóstej porażki w sezonie, z dorobkiem 10 pkt jest 17