Nie ukrywam, że jest to dla mnie pewne zaskoczenie. Nic nie wskazywało na to, że podejmie taką decyzję, odnosił biznesowe sukcesy na innym polu, a boks był na dalszym planie. Sprawdziło się jednak stare przysłowie, że ciągnie wilka (w tym przypadku tygrysa) do lasu. I jeśli Darek potraktuje nowe wyzwanie jak bokserską karierę, to może być ciekawie. Pierwsza jego gala już 8 grudnia w gdańskiej Ergo Arenie.

 

Kiedy toczył swoją jedyną zawodową walkę w Polsce, tej pięknej hali jeszcze nie było. Z Amerykaninem Joey'em De Grandisem walczył w kwietniu 2002 roku w gdańskiej Olivii. Pojedynek nie trwał długo, "Tiger" znokautował rywala w drugiej rundzie.

 

8 grudnia w walce wieczoru wystąpi Izu Ugonoh. Z nieoficjalnych informacji, które już się pojawiły, wynika, że prawdopodobnie zmierzy się z Ali Erenem Demirezenem (10-0, 10 KO) o należący do Turka pas mistrza Europy WBO w wadze ciężkiej.

 

Do ringu wyjdzie też Michalczewski, ale nie wiadomo jeszcze w jakiej roli. Pamiętajmy, że to będzie  jego jubileusz, w tym roku skończył 50 lat. Jednym z zaproszonych gości jest Roy Jones Jr. W latach 90. XX wieku ich walka była nie tylko marzeniem matchmakerów, jak pisał prestiżowy "The Ring", ale wszystkich znających się na boksie.

 

Nigdy do niej nie doszło, bo nie dało się pogodzić rozbieżnych interesów tych, którzy promowali obu pięściarzy. Jeśli Jones Jr. faktycznie zjawi się 8 grudnia w Ergo Arenie, to wreszcie zobaczymy ich w ringu. Kto wie, może szykuje się pokazowy pojedynek, bo "Tiger" rozpoczął już treningi.

 

- Będzie niespodzianka - obiecywał Michalczewski w Puncherze.

 

Czy Michalczewski, były mistrz świata zawodowego boksu, odniesie sukces na promotorskim rynku? Stanowczo za wcześnie na taką odpowiedź. Oscar De la Hoya  pokazał, że to możliwe. Oczywistym jest, że to naturalne środowisko dla "Tigera".

 

Był przecież tym, który budował potęgę  Universum Box-Promotion, grupy Klausa Petera Kohla, w pewnym momencie najpotężniejszej w Europie i jednej  z największych na świecie. Wygrał 48 zawodowych pojedynków, dziewięć lat był mistrzem świata kategorii półciężkiej, zdobył też mistrzowski tytuł w wadze junior ciężkiej. Ma szerokie znajomości, jego przyjaciel Istvan "Koko" Kovacs, też były mistrz świata, jest jednym z prominentnych działaczy WBO.

 

W najbliższą niedzielę "Tiger" leci do Panamy na coroczny konwent tej organizacji. Planuje też podróże na podobne zjazdy innych federacji. Chce poznać jak najwięcej ludzi rządzących zawodowym boksem.

 

Jest niezależny finansowo, co podkreślił w Puncherze,  to jego atut, ale myślę, że nie postawi na szali swojego majątku, raczej poszuka bogatych inwestorów.

 

Zasadniczym pytaniem jest, jak bardzo będzie zdeterminowany, by i na tym polu osiągnąć sukces, czy starczy mu cierpliwości i wytrwałości. Polski teren jest grząski, trudny, a bokserskich talentów, które tak jak on kiedyś w Hamburgu mogłyby pociągnąć pozostałych,  jak na lekarstwo.

 

Michalczewski o przyszłości i dalszych planach powie więcej po 8 grudnia. Wierzy jednak, że odniesie sukces, tak jak wtedy, gdy sam wychodził do ringu i wygrywał.