Iwanow: "Pogoń" z(a) kadrowiczami. Ukłon w stronę rozsądku w Szczecinie

Piłka nożna
Iwanow: "Pogoń" z(a) kadrowiczami. Ukłon w stronę rozsądku w Szczecinie
fot. Cyfrasport

Pogoń Szczecin przed wysłaniem powołań na mecze z Czechami (towarzyskie) i Portugalią (w ramach Ligi Narodów) była w naszej Ekstraklasie na ósmym miejscu w tabeli. Nominacje do kadry otrzymali z niej lewy obrońca Hubert Matynia i napastnik Adam Buksa. Można być więc w lekkim szoku, bo czy ktoś potrafi sobie wyobrazić, że do kadry Holandii zaprasza się zawodników VVV Venlo albo Heraclesa Almelo, a Fernando Santos na mecz z Polakami w Guimares sięga po zawodników Vitorii Setubal czy Santa Clary?

Nasza liga słabsza jest zarówno od holenderskiej i portugalskiej, choć ktoś może powiedzieć, że bardziej wyrównana. W zespołach narodowych "Oranje" i mistrzów Europy i tak w większości grają piłkarze na co dzień występujący za granicą, ale przecież tak samo jest u nas. Tyle, że np. Holendrzy z Atalanty Bergamo, Hans Hateboer czy Marten De Roon mają w Serie A pewne miejsce w składzie, w niedzielę „rozbili” grający w Champions League Inter Mediolan, a Arkadiusz Reca – nasz najważniejszy „jesienny” lewy obrońca w lidze włoskiej - ciągle czeka na debiut.

 

Na Jerzego Brzęczka nie ma się co jednak zżymać, bo zawsze na krytykę „dlaczego akurat ci” trzeba zapytać, a „kto zamiast nich”? Jeśli selekcjoner ma szukać w Polsce napastników, to patrząc na klasyfikację czołowej dziesiątki najskuteczniejszych, naszych rodaków znajdzie tylko dwóch. Marcina Robaka ze Śląska Wrocław (lat 36) i właśnie Buksę. Lewi obrońcy? W Lechii Gdańsk jest Filip Mladenović, w Legii Warszawa Adam Hlousek, w Jagielloni Guilherme, w Lechu Wołodymyr Kostewycz. W Wiśle Kraków Rafał Pietrzak i on od początku pracy Brzęczka jest w kadrze. Matynia czy Buksa nie byli może bardzo przewidywalnym wyborem, ale przytoczone wyżej fakty mówią o tym, jakie możliwości ma selekcjoner. Albo raczej jakich nie ma. Pole manewru jest ograniczone.

 

Sięgnięcie po piłkarzy ze Szczecina jest w pewnym sensie ukłonem w stronę tego, co Kosta Runjaić i ci, co go zatrudniali robią w Pogonii. W składzie „Portowców” na Legię wybiega jedynie trzech obcokrajowców i żadnego z nich nie można określić mianem „szrotu”. Lasza Dwali jest reprezentantem Gruzji, Bośniak Zvonimir Kozulj ma za sobą dwa lata w Hajduku Split, a Tomasz Podstawski „papiery” co prawda ma portugalskie, ale to przecież „nasz” człowiek. A wyszkolenie z Boavisty i Porto jest tylko jego atutem. Na środku obrony gra 18-letni Sebastian Walukiewicz, który na siłę nie pchał się już teraz do Chievo. W pomocy nauki od Kamila Drygasa i Radosława Majewskiego pobiera dwudziestolatek Sebastian Kowalczyk. Akademia w tym klubie jest „oczkiem” w głowie srebrnego medalisty olimpijskiego w Barcelonie Dariusza Adamczuka, więc o kolejne „diamenty” można być spokojnym.

 

Dlatego obecność Matynii i Buksy w kadrze mnie nie razi. Czy będą to tylko jednorazowe zaproszenia by zetknąć się z Robertem Lewandowskim czy Jakubem Błaszczykowskim zależy już tylko od nich. I od tego, czy w polskich klubach ktoś będzie chciał iść śladem rozsądnego budowania zespołu w Pogonii.

Bozydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze