Sporty walki

KSW 46: Transmisja w PPV

40 kg Adrian Lewandowski - Leo Lancaster - w ringu pojawili się zawodnicy, którzy mają po 13 lat. Sędzią pojedynku był Paweł Skrzecz, wicemistrz olimpijski, wicemistrz świata i wicemistrz Europy. W narożniku Leo Lancastera był m.in. dziadek pięściarza Ben Lancaster, jeden z najbardziej znanych na Wyspach Brytyjskich szkoleniowców, który przez siedem lat prowadził seniorską reprezentację Anglii. Na ringu wyraźnie było widać, który z młodzików pochodzi z bokserskiej rodziny. Z każdą akcją rosła przewaga Lancastera, który był szybszy, bił seriami, popisywał się ciekawymi kombinacjami ciosów i jednogłośnie zwyciężył na punkty. Dla Polaka to z pewnością była dobra lekcja lekcja ciekawego boksu.

 

52 kg Paweł Brach - Sam Schofield Brach (Radomiak Radom) to dwukrotny mistrz Polski juniorów, w tym roku zdobył też Puchar Polski i był w ćwierćfinale MEJ. Polak był lepszy technicznie i motorycznie. Nakręcił go także występ przed warszawską publicznością, od początku widać było, że wszedł do ringu z bardzo mocnym postanowieniem pokonania rywala. Bił mocno prawym sierpowym, który okazał się skuteczną bronią Bracha. Ciosy Polaka zadawane w korpus i na wątrobę odbierały Schofieldowi siły, już pod koniec drugiej rundy Anglik snuł się na nogach. Na początku trzeciego starcia Brach zakończył kombinację lewym sierpowym. Gdy sędzia rozpoczął liczenie pięściarza z Manchesteru, jego sekundant postanowił go poddać.

 

56 kg Damian Szczepański - Jack Schofield -  Polak z Radomiaka Radom na MPJ wywalczył brązowy medal, zdobył też Puchar Polski i został wybrany najlepszym zawodnikiem tamtego turnieju. Szczepański doskonale zaczął pojedynek, często trafiał seriami ciosów sierpowych i już w pierwszej rundzie mocno pachniało nokautem. Po upływie dwóch minut Anglik był liczony, a jego trener stanął w narożniku z przygotowanym do rzucenia na ring ręcznikiem. Drugi raz Schofield był liczony osiem sekund przed zakończeniem pierwszej rundy, sędzia Sebastian Nec głęboko patrzył mu w oczy i wyczytał w nich, że walkę trzeba skończyć. Damian Szczepański w piątek obchodził osiemnaste urodziny i zrobił sobie bardzo sympatyczny prezent.

 

60 kg Barłomiej Przybyła - Jake Coleman - Polak z klubu Jawor Team Jaworzno zdobył brązowy medal Młodzieżowych Mistrzostw Polski. Anglik dobrze się bronił przed sierpami, które Przybyła lubi, czekał na błąd rywala i od czasu do czasu trafiał prawą ręką, zarówno w ataku jak i i kontrując w obronie. Dobry boks z obu stron, Polak pod koniec rundy zaatakował serią i było to zrobiło wrażenie. Bardzo wysokie tempo walki sprawiło, że już obu zawodnikom zaczęło brakować sił. Swoje zrobiły też zadawane przez Polaka haki na tułów. Po zakończeniu walki schodzący do narożnika z rozkrwawionym nosem Anglik czuł, że wygrał. Po ogłoszeniu jednogłośnego werdyktu uśmiech znikł z jego twarzy, bo sędziowie przyznali zwycięstwo Polakowi. Być może zdecydowała o tym ofensywna taktyka Przybyły, który ambitnie atakował we wszystkich rundach.

 

60 kg Arkadiusz Zakharyan - Jack Cooper. Trenerem Coopera jest wspomniany wcześniej Ben Lancaster. Polak zaczął agresywnie. Już w pierwszych sekundach walki mocno trafił lewym prostym, poprawił prawym i bardzo mocno uderzył prawym sierpowym. Później kilka razy powtarzał te udane akcje, a Anglik ograniczał się do klinczowania. Pierwszą rundę zakończyły jednak dwa krótkie ciosy sierpowe Coopera, które Zakharyan mocno odczuł. Pojedynek był bardzo otwarty, obaj pięściarze często zapominali o obronie, co częściej wykorzystywał reprezentant Polski. Anglik ze spokojem przyjmował ciosy, sprawiając wrażenie, że w ogóle nie odczuwa siły uderzeń. Drugą rundę także zdecydowanie wygrał Zakharyan. Sfrustrowany Anglik rzucił się do odrabiania strat w ostatnim starciu, jednak był zdecydowanie wolniejszy od Polaka. Nie potrafił też bronić się przed szeroko zadawanymi, często czytelnymi ciosami szczecinianina (Skorpion Szczecin) , które co chwila spadały na jego głowę. Werdykt sędziów był jednogłośny - zasłużone zwycięstwo Zakharyana.

 

65 kg Brayan Wudecki - Aaron Mann. Zawodnik klubu Potężni Ciechocinek zaczął bardzo zdecydowanie, jednak już po kilkunastu sekundach inicjatywę przejął Anglik. Ciosy Wudeckiego nie robiły na nim wrażenia, sam z kolei bił bardzo mocno. Silniejszy fizycznie Mann zmieniał pozycję, szybko zorientował się także, że pomysłem Polaka na tę walkę była akcja podwójny lewy prosty i kontra prawym. Potrafił sobie z tym radzić. W miarę wyrównany pojedynek młodzieżowców jednogłośnie na punkty wygrał gość z Manchesteru.

 

69 kg Karol Baran - Ben Duncan. Anglik w pierwszej rundzie tylko się bronił, Baran wygrał to starcie kilka razy bardzo mocno trafiając z obu rąk. Druga runda też należała do dynamicznego Polaka. Krótki prawy sierpowy i ciosy z doskoku okazały się wystarczającą bronią w rywalizacji z Duncanem, który w tym starciu zadał tylko jeden cios. A przyjął całą masę, spodziewając się uderzeń lewą ręką, nadziewał się na te, które Baran wyprowadzał prawą. W trzecim starciu widoczne było to, że Anglik myślał tylko o tym, by przetrwać, by nie dać się znokautować. Uciekał "do lin", opierał się o nie, a Baran zasypywał go gradem ciosów. Gdy zabrzmiał ostatni gong, Duncan poszedł do narożnika mocno chwiejąc się na nogach. Inaczej być nie mogło, zasłużone i jednogłośnie zwycięstwo Barana.


Polska prowadziła po tym pojedynku 10:4 i stało się jasne, że mecz z Anglikami wygra. Pozostało bowiem tylko jedno starcie. Starcie pomiędzy... dwoma Polakami - Mateuszem Pyrzakowskim i mieszkającym w Anglii Jakubem Staszewskim.

 

80 kg Mateusz Pyrzakowski - Jakub Straszewski. W pierwszej rundzie widać było przewagę i większe umiejętności gościa z Anglii. Bił mocno prawym, zmieniał kątowe ustawienia wobec rywala, zmieniał kierunek poruszania się w ringu, czym "rozbujał" zawodnika KO Boxing Płońsk i czysto trafiał lewym prostym między rękawicami. W drugim starciu Polak walczył agresywniej, ale nie mógł trafić Straszewskiego, który zaprezentował bardzo dojrzały boks. Trzymał rywala na dystans, był sprytniejszy, lepiej pracował na nogach i udanie kontrował lewą ręką. Silne ciosy zadawane również prawą pięścią sprawiły, że sędzia Paweł Skrzecz poprosił o poradę lekarza. Rozbity nos Pyrzakowskiego bardzo mocno krwawił. Przewaga "polskiego Anglika" była bardzo widoczna, sędziowie jednogłośnie przyznali mu zwycięstwo.