De Giorgi jest trenerem Jastrzębskiego Węgla od stycznia tego roku, a w latach 2005-2010 prowadził już Lube. Teraz włoski klub szuka nowego szkoleniowca, bo w poniedziałek do dymisji podał się Giampaolo Medei. Choć włoskie media w gronie jego następców wymieniały między innymi Stephane’a Antigę czy Radostina Stojczewa, to według serwisu volleyball.it, największe szanse na posadę ma De Giorgi. 

 

- Moja filozofia jest taka, że współpracuję tylko z ludźmi, którzy tego chcą. Przyznaję, że byłem zaskoczony prośbą szkoleniowca, bo wiązaliśmy z nim długofalowe plany – powiedział prezes Jastrzębskiego Węgla. Adam Gorol dał tym samym do zrozumienia, że odejście De Giorgiego to tylko kwestia dni. 

 

O decyzji włoskiego trenera  Jerzy Mielewski rozmawiał z mistrzem Europy z 2009 roku, byłym reprezentantem Polski, obecnie zawodnikiem AZS Indykpolu Olsztyn i asystentem Vitala Heynena. 

 

Jerzy Mielewski: Trener De Giorgi postawił władze Jastrzębskiego Węgla pod ścianą.

 

Paweł Woicki: Cóż, każdy włoski trener marzy o tym, by trenować Cucine Lube. Jednak odejście z topowego polskiego klubu nie powinno być takie łatwe. Trochę mało szacunku trenera dla nas.

 

Ja powiem ostrzej, to bardzo nieeleganckie zachowanie włoskiego szkoleniowca. Wszystko było budowane na De Giorgim. Objął zespół pod koniec poprzedniego sezonu, ale tylko po to, by go "dograć". Miał stworzyć swój projekt, robił wszystkie transfery, sprowadził zawodników, którzy pasują do jego koncepcji i do jego stylu pracy. I teraz mówi "bawcie się tymi klockami sami". To potwierdza fakt, że włoscy trenerzy pracują u nas, bo dostają "jakiś" angaż, ale gdy pojawi się szansa pracy w Serie a, to odejdą.

 

Ta sytuacja zaburza moją opinię o pracy Włochów. Moim zdaniem oni bardzo szanują swoją pracę, bardzo profesjonalnie do niej podchodzą. Są przygotowani perfekcyjnie od A do Z. Ta sytuacja zaprzecza ich etosowi pracy.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo

 

Fragment pochodzi z cyklu "Prawda Siatki", którego oficjalny kanał Youtube znajdziecie pod tym LINKIEM.